Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 | Strona 16 | Strona 17 | Strona 18 | Strona 19 | Strona 20 | Strona 21 | Strona 22 |
Dzyń, dzyń. Co słychać? Lecę na żywo?
Tak, Dale zaraz cię pochłonie. Dale Denton? Mój bohaterze. "Bohaterze". Dobry jesteś. Dzięki. Muszę przyznać. Brzmi nieźle. Wiarygodnie. Kiedy tak zamknę oczy. Słyszą cię słuchacze. Didżej.
Na pewno słuchałbym tego. Nie cierpię, kiedy babunia ogląda operę, Ale babcia uwielbia. I sam zaczynasz lubić. Ja z początku nie lubiłem Reda. Mnie? Ale ty go lubisz, to i ja zacząłem.
W twarz. Przesada, ale uśmiałem się.
To głupie, ale będziemy przyjaciółmi? Powinniśmy. Dla mnie jesteście. Jesteście moimi przyjaciółmi i teraz już o tym wiecie. Trzeba zrobić trójkąt tych kupnych serduszek. Jeszcze je produkują?
Będziemy pionierami. Ja zamawiam środek. Już się tyle przepraszaliśmy, ale naprawdę dałem dupy. Byłem strasznym fiutem. Ja też, ale chyba odkupiłem winy. U was obu. Ale się działo.
Do czegoś doszło. Czyżby komuś stanął?
A później jeszcze raz.
Zamieszkamy razem? Wynajmiemy coś? Rzuciłeś go popiołką. W twarz. Przesada, ale uśmiałem się. A mnie tłukłeś odkurzaczem. Nie chciałem, żeby bolało, ale się ruszałeś. Świetna walka. Dałeś mi popalić. Pościg samochodowy był niezły. Był pościg? Ale jaja! Jeździłem z nogą w szybie. Czułem, jakby moja pachwina była procą. Ciekawe, czy to dragi, Czy zaraz odwalę tu kitę.
Mam zwidy od prochów czy od utraty krwi. Dostałeś z siedem kulek. Jedz.
Kasę masz, przypalasz.
Tracisz przytomność. Samolocik. Jak bobas. To prawdziwy cud, że udało nam się stamtąd uciec. W trakcie staliśmy się kumplami. Gadamy o życiu. Składamy ręce? Kocham was. Ja was też. Bardzo mocno. Nigdy tego nie zapomnę. Żyjesz? Co z tobą? Czuję się jak kujon na nocce, który odpadł o 21. Spoko, nie dalibyśmy ci do buzi.
Babunia przyjechała.
Jednak jedźmy do lekarza. Podrzuci mnie do szpitala? Jasne. Ktoś obeznany powinien obejrzeć moje ucho. Beknąłem ołowiem. Przechodzę na emeryturę.