Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 | Strona 16 | Strona 17 | Strona 18 | Strona 19 | Strona 20 | Strona 21 | Strona 22 |
Już po tobie. Dlaczego?
No to smokiem. Właśnie. Musisz mi pomóc. Wykorzystaj ból. Złap drugi oddech. Jedźmy po Saula. Jesteś zły na Teda? Bardzo. Nie chcesz czegoś z tym zrobić? Może to nie byłoby głupie. Nie chcę słyszeć "może", tylko "tak". "Pomogę ci, Dale". To chcę usłyszeć. Podejdź tu. Ted Jones zadarł z niewłaściwymi skurkowańcami. Wyzbieraj dokładnie. Nie chcę się zastrzelić odkurzaczem. Miałem ten pistolecik, jak byłem dziwkiem. Nie. Tak szybko. Zrobiło się większe. Nie mogę. Przykro mi, stary.
Do dostarczania niepożądanych wezwań do sądu.
Majaczę od infekcji. Muszę do szpitala. Myślałem, że jedziemy nabuzowani. Ted to morderca. Nie podskoczę mu. Żona niedługo wychodzi. Chcę ją poruchać. Nie obudzę się martwy. Frajer z ciebie. To może być twoje odkupienie. Mam to w dupie. Może być twoje. Nie chcę. A jedź. Wal się!
Carol teraz się uspokoiła. Była trochę walnięta.
Urządzała orgie. Rodzice jej nie kochali. Nie ruszać się, skurwiele! Gadać, gdzie mój kumpel, albo go rozwalę. Bez nerwów. Połóżcie broń. Tak, na ziemię. Rzuć spluwę. Nie strzelaj! Zastrzeliłeś Pete'a. Zgadza się.
Nie przychodź. Wisi mi to. To czemu mnie tak zapraszałaś?
Zabiłem go. Nie mam czasu na negocjacje.
Chcę to dokończyć, wrócić do domu. I zjeść kolację z żoną.
Aż żal palić.
Jakby co, Denton go zabił. Tyle na ten temat. Powiem Tedowi. Jeśli. On ma gnata. Przepraszam. Z boku też.
Na nodze też mam. I tak byście znaleźli. Wybaczcie mi to oszustwo. Wspaniale. Saul. Wydałeś mnie, gnoju? Przyszedłem cię uratować. Nie, po prostu też cię złapali. Zdechnę tu z jakąś mendą. Należało mi się.
Może nie tak donośnie, co?
To wszystko moja wina. Zepsułem ci życie. Mogę ci to wynagrodzić tylko. Ratując ci życie, więc po to tu jestem.
To jakby zabić jednorożca.
By uratować najlepszego kumpla. Jesteś wrednym bucem. Byłem, bo myślałem. że nie chcę ciebie za przyjaciela. Odrzucałem tę myśl, ale teraz widzę, jakie to szczęście. Nie znam lepszego od ciebie. PNCŻ? Przyjaciele na całe życie. Dobra, przytul mnie. Przepraszam za wszystko. Ale ze mnie kutas. Wyciągnę nas stąd. Nie wyciągniesz, ale to nic. Oni nas zabiją.