Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 | Strona 16 | Strona 17 | Strona 18 | Strona 19 | Strona 20 |
"Zostaw dinozaury i znajdź, kurwa, pracę." Dokładnie tak powiedział. Pomyślałem sobie, "Pójdę na medycynę, popracuję i wrócę do dinozaurów". Co by to miał być za fach? Ale zapomniałem, jak to się robi.
Człowiek nigdy nie będzie dinozaurem. Wszystko stracone. Nie widzę morału. Właśnie. Morał jest taki, żebyście zatrzymali w sobie swojego dinozaura. Nienawidziłem tego, jacy byliście przedtem. Ale dobija mnie to, że staliście się normalni.
Wierzcie mi lub nie, Światowy Prestiż to wasze przeznaczenie. Czyli, że "do dzieła"? Dokładnie. A ty co myślisz? Boję się. Postąpię rozważnie, złożę podanie do pracy w wypożyczalni aut. Mają tam dobrą organizację i mógłbym być sobie szefem.
Chyba musiał odetchnąć. Przybij.
Tata ma rację. To nie dla mnie. Teraz jestem żałosny. Wstałem o 10, a i tak jestem kłębkiem nerwów. Wejdę tam i zagram temu smutnemu światu piękną muzykę. Zuch chłopak. Oni go zjedzą żywcem. A ten tam co? Brać go ze sceny!
Co by to miał być za fach?
Cześć, nazywam się Dale Doback. Mam nadzieję, że się wam spodoba.
Chcecie zobaczyć? Pewnie!
Łodzie i dziwki. Ze sceny, kutasie! Nie krzyczcie na niego! To też człowiek.
Derek mnie wylał. To nic takiego.
Dale ma cipenisa! Jest tam sam. Widzę. Co robisz, Brennan? Nie rób tego! Coś ty narobił? Tęsknię za moim starym synem.
Zagraj mi parę taktów. Najpierw spokojnie, potem pełną pizdą. Dobra.
Dzięki, że przyszedłeś. Nie ma sprawy, Smoku. Patrzcie, kto przyszedł. Mój ziomal, Brennan. Łodzie i dziwki. Łodzie i dziwki. Udało ci się, Derek. Umiem puszczać latawce! Jesteś najlepszym bratem na świecie!
Przebyłem góry i lasy, by oddać ci me nasienie. Mój ty drwalu! Rozjeb tę perkusję! Racja!
Jesteśmy Światowy Prestiż! Zajebiste Catalina Wine Mixer. Catalina Wine Mixer, że ja pierdolę! W kurwę dobre Catalina Wine Mixer! Byłeś olśniewający. Niesamowity. Obydwoje jesteśmy dumni. Byłeś wspaniały. Sprzedałem, ile trzeba tych pieprzonych śmigłowców. Nie jestem dobry w te klocki. Gdy tak teraz patrzę na ciebie,
Jakoś przechodzi mi ochota, żeby ci przywalić. To miło. Pięknie. I co teraz zrobimy? Moglibyśmy się przytulić.