Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 |
Zostań, jeśli chcesz. I tak zamierzałem iść na spacer.
Jestem pełna. Straszne minusy bycia świetną kucharką. To naprawdę dobre, Taja. Jakim cudem nas na to stać? Profity. Wspominałam, że jestem też świetnym handlarzem? Zostało jeszcze trochę. Kto się piszę na drinka w tawernie, by rozprostować nogi po tej uczcie? Przydałby mi się spacer. Taak… mnie też. Zatem chodźmy. Zaczekajcie. Ty, przyjacielu obiecałeś, że pozmywasz. Za późno, by się wycofać? Hmm…. Ok. Pomogę ci. Nie trzeba. Idźcie. Ja zostanę z Siro. Zimna i mroczna dzisiejsza noc. Tawerna cię rozgrzeje.
Może powinniśmy wrócić. Nie, Kung Lao ma rację. Chodźmy. Powracają wspomnienia? Taak. Gdy tata obserwował i krytykował każdy nasz ruch. Siro, Cassar, nie róbcie tego. Brakuje ci go czasami? Mamy? Starych przyjaciół?
Zobaczysz. Chodź ze mną.
Ale nie wystarczająco, aby wrócić Do czego?
Teraz mam inne życie. To dobre miejsce, Cassar. Wszyscy chcemy, abyś z nami został. Cieszę się, że jestem tutaj.
Nie mój problem.
Mi też to raz mówiłeś. Przybyłem, by odebrać co moje. Nie dostaniesz go. Siro, odsuń się. To moja walka. To nie działa w ten sposób. Będziemy walczyć wspólnie. Uzyskałem to, po co przyszedłem. Doskonałe zwycięstwo. Dorwijmy go. Scorpion…. Już go nie ma. Piekielnie dobra walka. Ojcu by się spodobała. Zaopiekuj się nią… bracie. Nie musisz odchodzić, Hanno. Muszę. To nie miejsce dla mnie.
Wracasz do domu? To długa droga, u kresu której nikt na mnie nie czeka. Zatem przemyśl to. Jeśli zostaniesz…. Będę widzieć go codziennie w twojej twarzy. Nie zniosłabym tego. Przepraszam, Siro. Wątpiliśmy w niego oboje. Lecz nie na końcu.
Co? Ty chyba żartujesz. Nigdy nie widziałem takich ruchów.
Może teraz zazna spokoju. A co będzie z tobą? Odnajdziesz spokój duszy? Wyrwałem go z rąk Scorpiona, z obietnicą, że będzie bezpieczny. I zawiodłem. Nie, próbowałeś. Myślisz, że byłby bezpieczny u boku Scorpiona? Ale nadal by żył. Dałeś mu jedyną rzecz… której szukał całe życie.
Braterską miłość. To nie wystarczyło, by uchronić go przed śmiercią.
Ja również zawiodłam.