Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 |
Zakładam, że mnie zaproszono.
Jesteś w złym pokoju. Nie zostawiłaś mi wiadomości? Pytałaś się, czy jestem wolny dziś wieczór? Musiałam. musiałam wybrać zły numer. Chciałam zadzwonić do kogoś innego. Przepraszam.
Poradzę sobie.
Muszę z tobą pomówić na temat Wyatta. Chcę ci tylko zadać kilka pytań, dobrze?
Przykro mi, nie znam żadnego Wyatta. Gówno prawda. Zostawiłaś mu wiadomość, by się z tobą spotkał. Myślałam, że powiedziałeś. Kim jesteś?
Czekaj, nie. Posłuchaj, potrzebuję jedynie paru odpowiedzi. Nazywam się Jonathan McQuarry. Wiem, że nie masz powodu, by mi pomagać, Czy nawet mi wierzyć, Ale potrzebuję informacji o nim. Powiedziałam, że nie znam żadnego Wyatta. To jego imię. Imię faceta, do którego dzwoniłaś.
Nie, to nie jego imię. Przepraszam. Bardzo przepraszam. Mam poważne kłopoty. A ten facet, on. On jest niebezpieczny. Był w Chicago jakiś rok temu. Na prywatnym przyjęciu sponsorowanym przez moją firmę. Był zaproszony. Przez kogo? Faceta, zwanego Halloway. Rudolph Halloway.
Chyba grali razem w tenisa. Powiedział mi, że właśnie przeniósł się z San Francisco i poszukuje nowej pracy. Był bardzo inteligentny. Wiem, że to głupie, ale potrafił sprawić, że czułam się do niego przywiązana.
Zorientowałam się, że mówię mu o wszystkim.
Powiedziałam mu o tym.
Powiedziałaś mu o Liście. Miał w sobie coś. Coś przerażającego. Więc czemu znów do niego zadzwoniłaś?
Znasz to uczucie, kiedy jest tak dobrze, że prędzej dałbyś się zabić, niż przestał. Chcesz kogoś zabić. Zabić osobę, z którą to robisz. Pierdolić to. Wiesz co? Świetnie pieprzył.
Dobra, więc jak naprawdę się nazywa? Tak się nazywa.