Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 | Strona 16 | Strona 17 | Strona 18 | Strona 19 | Strona 20 | Strona 21 | Strona 22 |
Ale on. tego nie zrobił. To ty zaproś jego.
Nadal tańczę.
Przejmij inicjatywę. Jesteś silną, niezależną kobietą. Zapnij mnie.
Cześć, Jacob.
Tak, w końcu.
Ludzie, to jest Jacob. Cześć, jak leci? Prześladujesz mnie? Jesteś w moim rezerwacie, pamiętasz? Z pewnością nie. Dotrzymajcie Belli towarzystwa.
Jej towarzysz dał nogę.
Jaki towarzysz? Zaprosiła Edwarda. Z grzeczności.
To miło, że go zaprosiła. Nikt nigdy tego nie robi.
Tak, bo Cullen to dziwak. Tu ma rację. Cullenowie tu nie przychodzą. Co twoi koledzy mieli na myśli, mówiąc, że Cullenowie tu nie przychodzą. Podłapałaś to, co? Właściwie to nie powinienem o tym mówić. Potrafię dochować tajemnicy. Brzmi to jak stara, straszna historyjka. Chcę wiedzieć. Wiesz, że Quileutes rzekomo wywodzą się od wilków? Wilków? Prawdziwych wilków? Cóż, to legenda naszego plemienia. To jaka jest historia Cullenów?
Duży szatyn to Emmett.
Prawdopodobnie wywodzą się od tego. "wrogiego klanu". Mój pradziadek, wódz, zastał ich polujących na naszej ziemi. Ale uważali, że są kimś innym.
Dlatego zawarliśmy z nimi pakt. Jeśli obiecają trzymać się z dala od ziemi Quileute, To my nie powiemy bladym twarzom czym naprawdę są. Myślałam, że się tu właśnie przenieśli. Lub właśnie wrócili. To czym naprawdę są?
To tylko legenda, Bello. Dziewczyno? Dziewczyno?! Ładna kurtka.
Porozmawiamy później.
Kim jesteście? Zawsze te same głupie pytania. "Kim jesteście?". "Czego chcecie?". "Czemu to robicie?". James, nie bawmy się jedzeniem. Legendy Quileute. Ptak piorunów i wieloryb. Nie ma go tutaj. Gdy tylko pogoda jest ładna, Cullenowie znikają. Po prostu idą na wagary? Nie, doktor i pani Cullen wyciągają ich na pieszą wycieczkę i obozowanie. Próbowałam tego na moich rodzicach, ani trochę nie podziałało. Dziewczyny. Idę na bal z Ericiem. Poprosiłam go, przejęłam inicjatywę. Mówiłam ci. Na pewno musisz wyjechać z miasta? Tak, to sprawa rodzinna. Powinniśmy wybrać się na zakupy do Port Angeles, nim wykupią najlepsze sukienki. Port Angeles? Mogę się wybrać z wami?