Tak, nie chcę wchodzić ponownie w drogę Bertiemu tej nocy 9/15

Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 |

On się pyta "z jakiej okazji". Skromniś.

Wrócisz prędko? Nie wiem. Nie boisz się wychodzić sama? Chyba się boję, Danny. Ja się nie boję. Będę cię chronił. Nie, Danny. Masz większe zadanie do wykonania. Musisz zostać tutaj i ochraniać mamę i tatę. Oni nie potrzebują ochrony.

Słuchaj Danny, idź do łóżeczka. Jeśli pójdziesz do łóżka, może ci przyniosę małego pieska, który będzie tylko twój. Pieska! Naprawdę?

Poruczniku, wiem, gdzie można znaleźć 20 takich gaśnic. Świetnie. Gdzie?

Naprawdę. Przysięgam. O rany! Teraz idź do łóżka. Jakie jest jego imię? Będzie się nazywał, jak zechcesz. Mogę go nazwać William? To ładne imię. Biegnij teraz do łóżka.

Ale tak nie jest, Janey.

Dalej. Nie podoba mi się William.

Jest cicho. Na górze nikogo nie ma.

Biegnij do łóżka, skarbie. Steve? Steve?

Myślisz, że zrobił coś złego? Nie wiem, ale nie sądzę, by tak było. Policja chyba też tak uważa, skoro odesłali go do domu.

Wydaje mi się, że on coś przed nami ukrywa. Gdy byliśmy na posterunku, był bardziej chętny do rozmowy. Pewnie jutro nam powie i uporządkujemy fakty.

Możliwe, po tym, jak się wyśpimy. Tak. Dobrej nocy.

Dostało doktora. Dorwało go. Co mu jest?

Dobranoc, kochanie. Śmiertelnie mnie wystraszyłaś. Co tu robisz? Mówiłem ci, żebyś na mnie poczekała. Rodzice poszli spać, więc pomyślałam, że powinnam przyjść. Dobrze. Chodźmy za róg. Przepraszam. Powinienem przynajmniej podziękować, że ze mną poszłaś. Nie musisz. Nigdy tak bardzo nie potrzebowałem z kimś pogadać, jak w tej chwili. Razem w tym tkwimy, czyż nie, Steve? Wiesz, chciałbym, byśmy. Jestem trochę skołowany. Wiem, że zobaczyliśmy staruszka, wiem, że zabraliśmy go do doktora. I wiem, że doktor wysłał nas, żebyśmy spróbowali się dowiedzieć, co zaszło. I wiem, że staruszek miał coś na dłoni, Coś, czego nie mógł zdjąć, coś, co wciąż rosło.

Ta się wyczerpuje. Telefon.

A potem. chyba zobaczyłem doktora. Stał przy oknie i. Próbował się wydostać. A to coś go pokrywało. I wtedy.po prostu się rozpuścił, w chwili, gdy tam stałem. To chyba widziałem. Ludzie o zdrowych zmysłach widują rzeczy, które nie istnieją, Takie, jak latające talerze. Światło było odpowiednie, tak samo punkt widzenia i wyobraźnia. Jeśli to tylko wyobraźnia, to jest to zwyczajna noc. Pójdziemy spać, a rano, gdy wstaniemy. Słońce będzie świeciło, zupełnie jak wczoraj. Stare, dobre wczoraj. Steve, wierzysz, że to widziałeś, prawda? To nieprawda, Steve. Może teraz nie chcesz w to wierzyć. Może chcesz sobie wmówić, że to się nie stało. Ale nie jesteś typem człowieka, Który odwraca się od tego, co prawdziwe. Sam nie wiem. Widziałeś, co stało się z doktorem Hallenem.

Skąd wiesz, że widziałem? Bo cię znam. Ok. Co teraz zrobimy?

« Poprzednia strona | Następna strona »

Data dodania: 2008-12-12 18:21:20

Spis alfabetyczny: a|b|c|d|e|f|g|h|i|j|k|l|m|n|o|p|q|r|s|t|u|v|w|x|y|z|