Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 |
Dobra, zapalcie światła!
Piętnaście sekund. Jest cicho. Na górze nikogo nie ma. Dobrze. Słuchaj dalej, Ritchie. Dobrze, Jim. Nie zadziałało. Dlaczego nic nie robicie? Zróbcie coś! Bar płonie. Nie możemy go ugasić? Masz pomysł, w jaki sposób? Zresztą jest tam za mało tlenu, by się paliło dłużej, jak dziesięć minut.
Coś się pali. Czy jest stąd jakieś inne wyjście? Okna. Hej, bądź cicho. Nie boję się. Wiem o tym. Posłuchaj, Jane. Wszystko będzie dobrze. Kochanie, połóż się i spróbuj zasnąć. Wszystko będzie dobrze, Danny. Tam się pali! Ugaszę to! Chwileczkę. Proszę mi to dać na chwilę.
Dwutlenek węgla! Hej, to jest to! Jest zimny!
Tak, nie chcę wchodzić ponownie w drogę Bertiemu tej nocy.
Dlatego nie poszło za nami do chłodni. Boi się zimna. Masz jeszcze jakieś gaśnice? Nie. Ta się wyczerpuje. Telefon. Hej, Dave! Jest ktoś przy telefonie? Dave, słyszysz mnie? Dwutlenek węgla! Co powiedział? Al, co się dzieje? Dwutlenek węgla? Phil! Masz jakieś gaśnice z dwutlenkiem węgla? Niewiele. Raczej z kwasem sodowym.
Przynieś te z dwutlenkiem węgla i zacznij rozpylać przy oknach piwnicy. Co? Zrób to, Phil! I poszukajcie gaśnic w budynkach. Ale weźcie tylko te z dwutlenkiem węgla. Przynieście każdą, jaką znajdziecie. W porządku.
Pomóżmy im. Zbierzmy chłopaków. Poruczniku, wiem, gdzie można znaleźć 20 takich gaśnic. Świetnie. Gdzie? W szkole. Kto pójdzie ze mną? My, panie Martin. Więc na co czekamy? Chodźmy. Chodźmy. Tutaj, panie Martin. Gaśnica się wyczerpuje! Dave, gaśnice z dwutlenkiem węgla! Dave, słyszysz mnie? Dwutlenek węgla! Zamknięte. Oczywiście, że zamknięte. Idzie pan Martin. Dyrektor. Znaleźliśmy tylko cztery, czy pięć takich. Ile ich potrzebujesz? O wiele więcej. Szukajcie dalej. Tylko tyle możemy zrobić. Dobrze. Rozmawiałem z pułkownikiem Spauldingiem w Waszyngtonie. Najpierw myśleli, że zwariowałem, ale ostatecznie nas wysłuchają. Dzieciaki wracają!
Tak, ale na litość boską, uważaj, by się tym nie oblać.
Wciąż nie mamy prądu, więc nie damy rady tego schłodzić. Chyba to opanowaliśmy, ale nie spoczniemy, póki nie zamrozimy tego na dobre. Nie, to jest zbyt duże, nie da się tego pociąć. Nie, bomba mogłaby rozrzucić to po całym kraju. To coś od wczoraj zabiło czterdzieści albo pięćdziesiąt osób. Za kilka godzin wzejdzie słońce. Powinien pan wysłać nam największy samolot transportowy, jaki macie, I wywieźć to coś na Arktykę albo gdziekolwiek, gdzie nigdy nie odtaje. Och, tatusiu!
Pokaż się, synu. Niech cię zobaczę, mój chłopcze.
Dobra robota, Steve. Nic ci nie jest? Wszystko w porządku. Dave, słuchaj, chciałbym. Chciałbym ci podziękować za wyciągnięcie nas z tego. Wiesz, przez chwilę sądziłem, że się nam nie uda.
Więc było nas dwóch. Co oni zrobią z tym czymś, Dave? Siły Powietrzne wyślą nam transporter. Zawiozą to na Arktykę. To nie jest martwe, prawda? Nie, nie jest.