Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 |
Tak, nie chcę wchodzić ponownie w drogę Bertiemu tej nocy
Myślałam, że chcesz wypowiedzieć życzenie pod spadającą gwiazdą. Zrobiłem to. Ale zobaczyliśmy tylko jedną. Nocą można zobaczyć ich tu wiele. Co?
Jim, masz karabin.
Mówię, że nocą można zobaczyć ich tu wiele.
W mieście ich nie widać. Dlatego przychodzę tutaj.
Och, nie to mam na myśli. Chodzi o to, że tutaj widać je lepiej. Wiem, co masz na myśli, Steve.
Nie, to nie to, co myślisz, Janey.
Nie. Steve, jesteś pewny, że to ten pokój?
Mam na imię Jane. Po prostu Jane. Przez chwilę myślałam, że nie chodziło ci tylko o "spadającą gwiazdę".
Ale tak nie jest, Janey. Jane. Nigdy wcześniej nie przyprowadzałem tu nikogo. Cóż, może zwariowałam, ale. wierzę ci. Nie zwariowałaś. O rany, blisko było! Chodź. Chcę sprawdzić, czy zdołam to znaleźć. Zamknij się. Wracaj do środka.
Właź z powrotem.
Mógłbym przysiąc, że wylądowało tuż za tym wzgórzem. Może to jakaś błyskawica. Czasem ma się wrażenie, że uderza tuż obok,
A tak naprawdę dzieje się to wiele mil dalej. Nie, wydaje mi się, że to gdzieś blisko. Chcesz zawrócić i poszukać innej drogi? Przepraszam za tę pospieszną jazdę. W porządku, Steve.
Wiesz, Dave jest w porządku. Chyba trochę za bardzo go denerwowaliśmy.
Słuchaj, może wrócimy do miasta i tam ci to wynagrodzę. Przeproszę cię przy kanapce. Za cały wieczór. Steve, uważaj! Co to było? Wyglądał na staruszka. Gdzie on się podział? Hej, nic panu nie jest? Och! Zabierzcie mnie do lekarza!
Co się stało? Nie mogę tego zdjąć! Może ja spróbuję. Może ja to zdejmę. Nie! Nie wolno ci! Ok. Chodźmy. Zawieziemy pana. Ok, proszę wsiadać. To boli. Proszę to ubrać. Spokojnie. Zawieziemy pana tak szybko, jak się da. Mam nadzieję, że zastaniemy doktora. Pani Porter, tu doktor Hallen. Wyjeżdżam. Tak, wrócę jutro w nocy, prawdopodobnie późno.