Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 |
Gdy już wejdzie to tylko sam Bóg może go wyrzucić. Tak Panie. Tak. Kochanie przepraszam. Nie chciałem cię obudzić.
Wszystko w porządku? Tak, oczywiście.
Wątpię w istnienie władzy, której można by to zgłosić.
To o ciebie teraz powinniśmy się martwić. Najważniejsze to odesłać cię do domu.
Dom. Brzmi cudownie. Kiedy jedziemy? Ja nie jadę z tobą. Na razie. Musze najpierw zrobić coś tutaj. Charles. Chyba tam nie wrócisz? Muszę kochanie. Nie. Proszę, obiecaj mi, że nie pójdziesz. Porozmawiamy o tym rano. Nie! Teraz. Nie wyjadę stąd bez ciebie. -Pani Kent, dość już. Pani musi odpoczywać. Ojcze, proszę mu powiedzieć, że to szaleństwo tam iść. Myślę, że Pani mąż to mądry człowiek. Porozmawiamy o tym jutro. Panie Kent, proszę. Diana. Chodźmy już. Jutro będzie w porządku Zrozumie, że musimy to zrobić. Mam nadzieje, że masz rację. Znajdziesz tu wszystko co potrzebujesz. Dobranoc. Dobranoc ojcze. Bóg z tobą. Wpuść mnie do środka. Zimno tutaj. Bardzo zimno. Już wszystko dobrze. Uciekłam od niego. Proszę, wpuść mnie do środka Zimno mi. Co się stało? Co się stało? Mów!
Przytrzymaj jej rękę! Bracie Mark. Przynieś maść i bandaże. I? Przyszliśmy w samą porę. Jest jakiś obcy w klasztorze? Kaznodzieja. Spędza noc poza bramami.
Dlaczego nic mi nie powiedziano? Opatrz nadgarstek Pani Kent i zabandażuj I zostań z nią. Chodźmy Panie Kent. Nic jej nie będzie. Chodźmy. To uniemożliwi mu powrót tutaj za dnia. Jeśli nie złapiemy go do rana, promienie słoneczne go unicestwią.
Co myślisz?
Złapaliśmy kobietę, ukrywała się w jadalni. Drakula? Nie. Weźcie ją do celi Ludwika. Jeśli chcesz unicestwić strach, który tworzy hrabia Drakula to chodź ze mną. Ale ostrzegam cię, to nie jest zadanie dla tchórzy. Wyprowadźcie Ludwika. Idź z bratem Piotrem Ludwiku. Wszystko będzie dobrze.
Nie potrzebujesz Charlesa.
Proszę mnie posłuchać. Ta kobieta nie jest sobą. Ona jest martwa.
Ciągle nie rozumiem Powinniśmy odjechać.
To tylko skorupa, to co zawiera to czyste zło. Gdy ją zgładzimy, zgładzimy tylko zło. Panie Kent. Proszę podejść. Ludwik, co ty tu robisz? Używają teraz mojego pokoju jako celi. Ojciec Sandor pozdrawia Panią. Czy zaszczyci go Pani swoja obecnością. -Oczywiście. Ale. -Wszystko jest pod kontrolą, bracie. Nie ma się czym martwić.
Konie, szybko! Dogonimy ich. A moja żona? Bez paniki! Weźcie go z powrotem do celi. Chodźmy Panie Kent. Idziemy Ludwik. Jadą do zamku. Gdy tam dojadą, będzie bezpieczny a twoja żona. .stracona na zawsze. Musimy go zatrzymać, zanim tam dotrze. -To cały dzień jazdy. Wiem. Tym się akurat nie martwię. Jak to? Zaraz świta.
Pożąda ją. -Nie przyjdzie tutaj? To raczej nie w jego stylu.
Będzie teraz myślał o powrocie do swojej trumny. Pańska żona jest bezpieczna do następnego zachodu słońca.