Przyprowadzać obie żony do tej samej kliniki

Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 |

Przyprowadzać obie żony do tej samej kliniki

Zaczął do mnie strzelać. Ostrzelał mnie. Nie trafił, ale jestem teraz wkurzony. Więc ścigałem go dalej, wbrew zasadom, Nie było szans, żebym mu odpuścił. Dopadłem go, złapałem i powaliłem na ziemię. Nażarł się żwiru. Chciałem skopać mu tyłek, ale się powstrzymałem, Tylko go palnąłem, bo jestem dobrym facetem. Ja jestem 'tym dobrym'. Och, 'ten dobry'. Podoba mi się. Czekaj. Jest jeszcze jeden. Masz drugi pistolet, Schowany gdzieś na ciele? Mam drugi, schowany pistolet. Masz drugi, schowany pistolet. Kocham cię. Dobra, ona. Nie, nie, nie, nie. Ona. Co miałbym powiedzieć? -Że jesteś lekarzem. -Że jesteś lekarzem.

-Bo masz kłopoty z zaufaniem. -Wcale nie mam kłopotów.

Nie. Ona jest niewłaściwa. -Boisz się? -Nie, nie boję się. Po prostu wyszedłem z praktyki. -Od kiedy ty i Naomi jesteście razem, od college'u? -Tak, od college'u. -Jak ją poderwałeś? -Właściwie to ona poderwała mnie. Słaby jesteś w tej grze. Jesteś słaby, bo nigdy nie musiałeś być dobry.

Hej, jestem w tym dobry, w każdym tego słowa znaczeniu. Jestem niezłą partią, jasne? Chciałbym zobaczyć jak wy próbujecie. Mam kobietę, ale gdybym nie miał, zrobiłbym to we śnie. Dobra, ona. Tam. Blondynka.

Henry, dobrze cię widzieć. Dawno cię tu nie było.

Daj spokój, za łatwe. Wcale nie. Niepokojące. Myślałem, że spędza noc na swoim sabacie. Tak, wybierz inną kobietę, taką, której krew płynie w żyłach. Gdzie idziesz? Coop? Cooper? Cooper, gdzie idziesz? Wyjdź ze mną teraz.

Nawet się nie waż. Proszę, wyjdź ze mną teraz. Zrobię to językiem. Dwa razy. Muszę iść. Zadzwonię później. Te hałasy muszą się skończyć. Budowa na czwartym piętrze tak cię przygnębiła?

Musisz wrócić do gry. Mam teraz misjęzałatwienie ci randki.

Wiesz, pacjenci nie chcą żebym prowadziła terapię pośród nieustannych trzasków. Myślałam, że zadzwoniłaś do firmy budowlanej. Zadzwoniłam, ale skierowali mnie do firmy wynajmującej, a stamtąd do adwokata. Najwyraźniej mają prawo wykonywać swoją robotę podczas naszych godzin pracy. -Jacy oni? -Violet. Zerwano podłogę, ta firma budowlana chce przebudowy. Dzień dobry. -Nie, nie chcę. -Co? No dalej. Nie, jeśli nie jesteśmy. Jesteśmy. Tak, jesteśmy. Jesteśmy.

Jest doskonały. Jest świetnym facetem. -Jest słodki, przystojny, zabawny. -Więc w czym problem?

Nie jesteś gliną.

Powiedział to. O Boże. Powiedział to tak szybko? Świruję. Dlaczego świruję? -Bo masz kłopoty z zaufaniem. -Wcale nie mam kłopotów. Zdradziłaś Dereka. Derek zdradził ciebie. Jak możesz nie mieć kłopotów z zaufaniem?

Nie o to chodzi. Chdzi o to, co powiedział Kevin. Co z nim nie tak, że powiedział to tak szybko? -Może już. -Nie, nie, nie, nie. Nie mów tego. Kłopoty z zaufaniem. Mamy wieści. Cooper i ja wzięliśmy wczoraj wieczorem Sama do baru. -Od kiedy to chodzisz do barów? -Chodzę do barów. -Jeśli chcę. -Wieści.

Cooper poszedł do domu z Charlotte King. -Z małym blond huraganem Charlotte King? -Dokładnie z tą. Cooper spał z Charlotte King.

Och, Violet, daj spokój. Wiem, że przeszkadza ci budowa, ale Cooper i Charlotte? Och, ty coś wiesz. Tak, ty coś wiesz. Violet Turner, o co chodzi?

Nadal nie zadzwonił?

Zadzwonił do ciebie i przekazał ci pikantne szczegóły? Źle mu poszło? Nie było źle? Poszło dobrze? Zrobią to znowu? Robili to wcześniej?

Następna strona »

Data dodania: 2008-12-12 18:21:30

Spis alfabetyczny: a|b|c|d|e|f|g|h|i|j|k|l|m|n|o|p|q|r|s|t|u|v|w|x|y|z|