Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 |
Chodzi o Toma? Jeszcze nie obsługiwał tylu ludzi.
Znamy "Kopciuszka". Zatrudnienie dorosłych za minimalną płacę to też jakieś wyjście. Sporo piją. To jak wypad na ferie dla staruszków. Jak zaczną pić z pępków, to odchodzę. Świetnie ci idzie. Prof. Mayers chce Konika Polnego. Jestem kelnerem. Nie mam czasu robić drinków. Wszyscy się wspaniale bawią. Jedzenie jest cudowne. Dom jest piękny. Prawda? Jest tylko jeden szkopuł, nie wart napominania. Chodzi o Toma? Jeszcze nie obsługiwał tylu ludzi. Nie o to chodzi. Mówiłaś wszystkim, że moja książka jest poślednią książką o rozwodach. Bo tak jest. Wiem, że chciałaś dobrze, Ale to nie oznacza "najlepszy", lecz "gorszy niż inne". Nie może być. To powszechny błąd. Cały czas go słyszę w schroniskach i więzieniach.
Dobrze się czujesz? Całą noc używałam tego słowa. Użyłam go mówiąc o Bożym Narodzeniu, o rodzeniu dzieci. I pierwszym roku na uczelni, teraz myślą, że jej nie ukończyłam! Każdy popełnia błędy. Oni nie. Błędy popełniają tylko ci wyrzuceni ze studiów i jo. Wyrzuceni ze studiów i ja. Albo jo. Oba są akceptowalne. Nie wiem, czemu myślałam, że dam radę. Wielkie dzięki, Allison. To twoja wina! Przez jego głupią książkę, zepsuliście mi związek!
To Ronnie? Przedstawił się jako Mitch.
Przez 15 lat spędzonych z tobą stałam się głupia. To twoja wina! Co się właśnie stało? Myślałem, że ty mi powiesz. To była mała krytyka. Skrytykowałeś Allison w taką noc? Wyświadcz sobie przysługę i śpij z otwartym okiem. Niestety sypiam. Przypadłość rodzinna. Otwieraj! Wiem, że tam jesteś. Nie wsadzaj głowy do malutkiego piecyka. Gdybym to wiedział, trzymałbym się z dala o twoich majtek. W porządku, wchodzę. Przestań! Przestań rzucać malutką porcelaną. Robisz malutki bałagan. Przez ciebie zgłupiałam. O co ci chodzi? Przez życie z tobą, filmy o zombie w grach wideo. I filmy o zombie oparte na grach wideo. Nie zgłupiałaś przeze mnie. Przez ciebie wyszedłem na debila przed Vanessą i jej przyjaciółmi. A jej były mnie podszedł. Chwileczka. Czemu to moja wina? Zawsze zmuszasz mnie do robienia rzeczy, których nie chcę.
Jesteś kretynem dla przyjaciół Vanessy, ale na pewno żaden nie jest naukowcem, A u mnie w domu siedzi kilku takich i śmieje się ze mnie. Całą noc źle używałam słowa "pośledni". Czemu nie mówiłaś po prostu "najlepszy"? Widzisz? To twoja wina. Przestań mnie bić! Co słychać, krasnale? Słychać was w domu. Wchodzę oknem. Wchodzę drzwiami. Nie zachowujcie się jak dzieci.
Co nie, Gary?
Rzuciła we mnie talerzykami. Zabroniłam mu wchodzić. Dość tego! Siadajcie. Nie widzicie, co się dzieje? Jak jedno was wpada w kłopoty, szuka drugiego. Wcale, że nie. Wcale, że nie. Gary, miałeś okropny wieczór, więc pobiegłeś do domu Allison. Allison, masz stałą kryjówkę, wiedziałaś, że Gary tu przyjdzie.
Sposób, w jaki polegacie na sobie, jest bliski uratowania waszego małżeństwa. Jako terapeuta żałuję, że nie odkryłem tego wcześniej. Ale jako narzeczony Allison mówię, "Skończ z tym, kurde!". Mam tego dość. Uspokój się. Czuję się jakby wrzeszczał na mnie olbrzymi ptak. Wracam do domu. Siedźcie i myślcie o tym, co zrobiliście. Jak będziecie zachowywać się jak dorośli, możecie wrócić do środka. Twój tata jest strasznie surowy. Przestań! Muszę ci powiedzieć, że w tym małym domu masz olbrzymie piersi. Nie próbuj się przypodobać, nadal jestem zła. W twoim domu jest wspaniałe przyjęcie, Zrobiłaś jedzenie, wszyscy są weseli, a dom wygląda pięknie. Nikt nie będzie pamiętał, że źle użyłaś słowa. Skąd możesz wiedzieć? Skąd?! Twój barman używa słoików na galaretkę, jako kieliszków. Oni są nawaleni, nic nie będą pamiętać. Ale moi będą pamiętać wszystko, co zrobiłem źle.
Nie mów, że znowu wyszedłeś przez okno. Zrobiłem to. Myślisz, że pośpieszyliście się z Krandallem? Pytasz mnie, czy zbyt szybko zeszedłeś się z Vanessą? Tak, ale robię to podstępnie, żebyś myślała, że mówię o tobie.
Cóż. nie wydaje mi się. Ale ja wiedziałam, czego szukam. Wiesz, czego szukasz? Duże pytanie, jak na taki mały domek. Jak sprawiłem, że twoi znajomi mnie polubili? Nic nie musiałeś robić. Nie obchodziło mnie, co o tobie myślą. Wznoszę toast za ciebie. Poślednią żonę. Brzmi jak coś miłego, nie? Bardzo rubasznie. Właśnie. Jedna osoba szukała cię w łazience, wychodek po wychodku. Przepraszam, spanikowałem. Czułem się jak w zasadzce. Ostrzegałam cię.
Ale jakbyś został chwilę, zobaczyłbyś, że siedli na Ronniem i pytali o ciebie. Rozważałem taką opcję. Czułem jakieś wibracje między mną i Dunkerem. W barze zadałam ci pytanie. Myślisz, że za szybko zaczęliśmy? Ale nie zmieniłbym tego. Serio? Tak. Więc nie chcesz buszować? Nie, jeśli ciebie tam nie będzie.