Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 | Strona 16 |
Żebyś się nie wyróżniał w jego dzielnicy. Usuniemy metki i kwitki z pralni. Kwitki? Zaprzeczalność.
Ja mam opis. Co lubię, czego nie. Szukam zabawnego faceta.
Ile wskazuje drogomierz? Pięć. Mniej więcej czy około? Cholera, pięć mil i już. Muszę przebiec co najmniej pięć. 5,2 może być. I ty jeszcze masz siłę. Zjedź, to zrobimy to z tyłu. Cham. Na tylnym siedzeniu, nie od tyłu.
Seattle, San Francisco, Los Angeles, Chicago.
Jestem spóźniona. O mój Boże. Jak to, kurwa? Co jest, kurwa? Zabiłem szpiega.
Skąd się tu wziąłeś, pojebańcu? O co chodzi, Olson? O co chodzi, Palmer? Nie mam stuprocentowej pewności, Ale nie jest dobrze. Według Kołymy-2 mają pliki mojego byłego analityka,
Osbourne'a Coxa. Kołymy-2? Wtyczki w ambasadzie Rosji. Dostarczyła im je kobieta. Rosjanom? Tak, zaniosła je do nich niejaka Linda Lietzke. Wspólniczka niejakiego Harry'ego Pfarrera. W środku jest ich zdjęcie. Rosjanom? A kim jest ten Pfarrer? Facet z Ministerstwa Skarbu, Który. posuwa panią Cox. Pewnie stąd mają pliki. Może Ozzie coś wie. Tam chyba każdy sypia z każdym. Oszczędź mi tego.
Ten z Ministerstwa. Sprawy się pokomplikowały. Właśnie zastrzelił kogoś w domu Ozzie'ego. Twojego analityka? Ozzie'ego nie było.
Nasz inwigilator usłyszał strzał. I widział, jak ciągnął coś do auta. Pojechał za nim, a ten wrzucił ciało do zatoki. Po co? Nie wiem, proszę pana. Ktoś wyłowił to ciało? Rosjanin? Amerykanin? Nie miał dowodu. A ta Linda. Linda Lietzke. Też z Ministerstwa Skarbu? Nie. Mało o niej wiemy. Czyli nie wiemy, kto czego szuka. Nie bardzo. A ten analityk. były analityk.
Rozluźniamy.
Który ma poziom poufności? Trzeci. No to luzik. Na razie obserwujcie wszystkich. Oczywiście. I połączymy siły z FBI w sprawie. Tego ciała. Broń Boże. Ci idioci wszystko spartaczą. Spalcie ciało. I obserwujcie, co każdy robi. Poinformuj mnie, kiedy.
Który ma poziom poufności? Trzeci.
Nie wiem. Kiedy to będzie miało jakiś sens. Jestem wielki jak nigdy. Jestem wielki. Wróciłem. Jak nigdy. Wróciłem. Jebańcy. Wróciłem. Zasrańcy. Wróciłem. Linda, dobrze się czujesz? Tak, przepraszam. Widzę co innego. Źle się czuję.
Ale nie powiesz, o co chodzi. Nigdy mi się nie zwierzasz. Wiem, można ci ufać. Tylko nie chcę narażać nikogo więcej. Sama wybrałam tę drogę. To nie tak, że. Musisz się odizolować. Ścianą ognia. Nie wiem, co myśleć. W piątek wyszliście, a dziś Chad nie przyszedł. Nie mogę tak prowadzić siłowni. Muszę was zwolnić. Nie! Tylko. Co?
Daj mi dobę. Na co? Nie wiem.