Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 | Strona 16 |
Karaluchów? Tu są karaluchy?
To było fajne. To wielki sekret, jasne? Jeśli mój tata się dowie, że to mam, zacznie się dochodzenie. Co to jest? Uwaga. To jest to. Tylko patrz! To jest świetne! Patrz na to. Wiedziałaś o tym? Wiedziałeś o tym? Przepraszamy.
Tak, przepraszamy. Macie wielkie kłopoty. Wyszłam na minutę. A wy zmieniliście kuchnię w chlew. Sortujemy pranie. Złaźcie i posprzątajcie to, bo musimy się przygotować na imprezę! Imprezę? Nie możesz mieć imprezy. Powiedziałam żadnych przyjaciół! Chodź. Lepiej zejdźmy zanim Jenny, Królowa Piekieł naprawdę się wkurzy. Pooglądamy to później. Wayne, co ty robisz? Diane, muszę wiedzieć z czym tu mamy doczynienia. Tego się nie spodziewałem. Nie mogę uwierzyć, że tak nabałaganiliście. To wszystko twoja wina. Kogo to był pomysł tak w ogóle? To jego wina. Nie, to był on. Nie. Ty napełniłeś balon. On dał mi maszynę. Otwórzcie drzwi. I jeśli myślicie, że skończyliście ze sprzątaniem, to wam odbiło. Kim jesteś? Holly. Cześć. Przyniosłaś wszystko? Tak. Mam płyty, kwaśną śmietanę i maszynę do baniek mojego taty. Maszynę do baniek? Tak, to jest najlepsze.
Bąbelki wychodzą wielkimi potokami. Dobra. Ty jesteś cheerleaderką.
Teraz przygotujmy się na imprezę. Dość wygłupiania się. Impreza się rozpoczyna. Adam, Mitch. Wy będziecie serwować napoje imbirowe. Znaczy się, szampan. Zapomnij. Nie jesteśmy twoimi niewolnikami.
Cześć, dziewczyny. Cześć! Przyniosłyśmy Clarissę. Clarissę? Już nie interesujemy się lalkami. Nie. Teraz interesujemy się chłopakami. Cześć, Jen. Cześć, Jill. Wiedziałeś, że Jill przychodzi? Kim jest Jill? Zaczęła grać jako przechwytujący u Wojowników. Dziewczyna gra w Małej Lidze? Tak i jest świetna. Rezerwuję chipsy! Napijmy się czegoś. Zmieniliśmy zdanie. Będziemy twoimi niewolnikami. Będziemy? Tak. Wiecie, był czas, kiedy myślałam, że ten dom jest za mały. Tak. Kiedy urosnę, przejdę się tymi schodami. Patrzcie, co znalazłem. To kawałem szpilki. Zatrzymam się i przebadam więcej rzeczy. Popatrzcie na te ziarnka na tej drewnianej podłodze. To piękne. Prawie opowiada historię jak drzewo rosło. Muszę znaleźć czas, by docenić otaczający mnie świat. Za ciężko pracowałem. Muszę się zatrzymać i zauważać rzeczy. Naprawdę? Co na przykład? Na przykład. Na przykład zawiłe fale tego dywanu. Albo perfekcyjnie cylindryczną jakość tego odchodu karalucha. Odchodu karalucha? Co? Bez obaw. Jest wyschnięte. Cokolwiek to zostawiło, zrobiło to bardzo dawno temu. Może tygodnie albo miesiące temu. Odkurzamy częściej. Należy się martwić jedynie wtedy, gdy trafimy na. Kierujmy się do schodów! Zapomnij. To coś jest szybsze niż my kiedykolwiek. Więc co mamy zrobić? Za mną! Mam pomysł! Spadajmy stąd! Dalej! Tu będziemy bezpieczni. Szybko. Dogania nas. Trzymajcie się tylko prawej strony. O mój Boże. Wayne. Skąd wiedziałeś, że tu jest czysta droga? Zająłem się już tym. On tam stoi. Posuń się. Zwabimy go tu. Dotknął mnie. Jego czułko mnie dotknęło!
Czekaj. Straciłem słońce.
Posuwać się! O nie! Moja stopa. Utknęłam! Dalej. Lepiej stąd zwiewajmy!
Utknęłam. Nie mogę wydostać stopy! Wayne! Wayne, utknęłam! Pomóż mi. Wayne! Wayne, pomocy!
Odczep się ode mnie! Pomocy! O mój Boże. Udało się nam? Szalinski się melduje. A oni się wymeldowują! Ricky King może i jest uroczy, ale jest też bardzo zarozumiały. Ale jest też bardzo uroczy. Jenny, prawda czy wyzwanie. Kochasz Ricky'ego Kinga? To twoim wyzwaniem jest zadzwonić do Ricky’ego. I powiedzieć mu, że sądzisz, że jest uroczy! Nie ma mowy! Nie mogę. Mam nawet jego numer. Musisz. Musisz. No dalej. Już ma. Cześć, Ricky? Tu Jenny Szalinski. Jestem właśnie na imprezie z przyjaciółmi w domu mojego wujka. Tak, ten z dziwną skrzynką.
Słucha, zadzwoniłam, żeby ci powiedzieć. Przyczyną, dla której dzwonię jest. Sądzę, że jesteś uroczy. Naprawdę to powiedziała! Nie pomyślałam, że możesz. Coś do picia? Zaraz wrócimy. O mój Boże. Adam! Adam! Adam, czekaj. Idę na sekundę na górę. Zaraz wrócę. Uwaga. Idzie wasz syn.
Tak się o ciebie martwiłem! Dobra robota. Dobra robota.
Cześć, kochanie. Hej, Mitchy! Och. Kochanie, kochanie!
Co się dzieje? Jeśli nie dostanie zaraz potasu, może zemdleć.
Nie chcę już nigdy znowu przez to przechodzić.
Musimy zejść do kuchni, wziąć te pigułki! Nie martw się, kochanie. Mamusia tu jest. Właśnie tu. Musimy zejść na dół i to szybko. To nie wygląda bezpiecznie. Nie innej drogi na dół, tak, Wayne?