Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 |
Och ja jestem pewna, że pani wybór jest dobry
Ścieżka wiodła dalej, wijąc się i klucząc.
Ehm. Czy tańczy pani?
Później jednak zwęziła się, gdyż natura odzyskiwała swoją posiadłość. Sięgając wszędzie swymi wytrwałymi mackami. Ścieżka prowadziła w głąb gęstwiny. Ale na jej końcu pojawiło się Manderley. Manderley tajemnicze i ciche. Czas nie mógł zniszczyć jego idealnych murów. Księżyc oświetlał je,
Aż nagle pojawiło się inne światło, w jednym z okien, I wówczas księżyc został przesłonięty przez chmurę. Tak jakby jakaś ręka zasunęła zasłonę. Wówczas jednak wszystko okazało się złudzeniem. Spoglądałam jakby na pustą skorupę, Były to tylko szepty przeszłości. Nie możemy nigdy wrócić do Manderley. .ale czasem, w moich snach, ja rzeczywiście powracam. Te dziwne dni mojego życia. Rozpoczęły się dla mnie na południu Francji. Nie! Proszę się zatrzymać! Dlaczego pani krzyczy? Kim pani jest? Dlaczego pani się tak mi przygląda? Przepraszam. Nie chciałam się przyglądać, ja tylko. O tak, pani tylko co? Co pani tu właściwie robi?
Ja tylko spaceruję. Proszę wracać z powrotem do swojego spaceru!
Już nie zamierzam przyjeżdżać do Monte Carlo w czasie tak nieciekawego sezonu. Ani jednej interesującej postaci! I kawa jest zimna! Kelner!
Dzień dobry.
Powiedz mu. Och, to Max de Winter!
Witam panie. Jestem Edith Van Hopper, tak miło pana tu zobaczyć. Nie miałam w ogóle nadziei, aby spotkać starych znajomych. Proszę napić się z nami kawy. Pan de Winter wypije z nami kawę, idź i zawołaj tego głupiego kelnera! Obawiam się, że muszę się pani sprzeciwić. To ja chcę panie zaprosić na kawę. Kelner, kawę. Papierosa? Nie, dziękuję.
Wie pan, rozpoznałam pana zaraz jak pan tylko wszedł.
Nie widziałam pana od spotkania w kasynie Palm Beach. Ale pan na pewno nie zapamiętał takiej kobiety jak ja. Gra pan dużo tutaj w kasynie? Nie, te rzeczy bawiły mnie rok temu. Oczywiście, rozumiem to bardzo dobrze. Gdybym mieszkała w Manderlay. Nigdy nie przyjechałabym do Monte Carlo.
Nie zazdroszczę tego.
Słyszałam, że to jedno z najpiękniejszych miejsc. A co pani sądzi o Monte Carlo? Och, wydaje mi się że jest raczej sztuczne. Ona nie zna się na tym. Większość dziewczyn oddała by swoje oczy, by zobaczyć Monte Carlo! Teraz gdy się odnaleźliśmy, mam nadzieję że zobaczę pana jeszcze. Musi pan przyjść do mojego apartamentu na drinka.
Pokoje są całkiem miłe, ale wysoko położone. Przypuszczam, że pana służący zmęczy się niosąc wszystkie pana bagaże. Obawiam się, że nie mam służącego, ale może pani mi pomoże? Och, trudno powiedzieć. Może ty byś zrobiła coś pożytecznego dla pana de Winter? To miła propozycja, ale posłużę się starym powiedzeniem:. "Najszybciej podróżuje się samotnie". Być może pani go nie znała. Dobrej nocy. Co to miało być?
Stara się ze wszystkich sił o nich zapomnieć.
Czy miało to być śmieszne? Chcę iść do mojego apartamentu. Masz klucz? Tak, proszę pani. Pamiętam, w czasach mej młodości, był bardzo znany pisarz,