Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 | Strona 16 | Strona 17 | Strona 18 | Strona 19 | Strona 20 | Strona 21 | Strona 22 |
A co ty powiesz, Tobby? Tylko prawdę. Za to lubię dzieci. Nie są fałszywe. To wygląda jak gówno. Mam wrażenie, że to zimne gówno! Diakonie? Co. Przepraszam. Są kłopoty z cysterną.
A jeśli znajdziemy rzeke, przegrodzimy ją tamą.
Powinieneś tam pójść.
Cysterna. Bez przejażdżek krajoznawczych. Nieźle się prowadzi. Dobra, dobra. W porządku. Jesteście wspaniali, chłopcy. Błogosławię was wszystkich. Pracujcie tak dobrze dalej. Dla postępu. Jest tam ktoś! Hej, tam na górze!
Spójrz na nas.
Tak? -Dostojny Diakonie. Dzień dobry. Lub dobry wieczór bo nie wiem, jaka to pora.
O co chodzi? Jestem zajęty. Mam dla ciebie wiadomość.
Wkopaliśmy się dokładnie na 1 metr i 43 centymetry. W czarną materię. Dziękuję, panie.
Nasza gwiazda w ciemności.
Ile mamy paliwa?
Mam coś, co cię przekona.
Ze trzy zbiorniki. Starczy na dwa miesiące. -Słodki Joe! Co się tu stało? Za dużo nas. Ważna jest tylko wytatuowana dziewczynka. Każda kropla paliwa idzie na poszukiwania. Na nic innego. Żadnych wypadów.
Do odwołania. Zrozumiano? Suchy Ląd jest celem najwyższym. Oczkiem w głowie. Dlaczego nie skorzystasz z wody morskiej? Sól twardnieje na filtrach. Możemy trochę dostać? To dla niej, nie dla mnie.
Szybko! Przywiąż ją!
Tutaj, chodź. Czy on zabierze nas na Suchy Ląd? Jestem pewna, że tak. Napewno. Wszystko, wszystko. Dobrze, chodź.