Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 |
Nie przyszedłem tu rozmawiać o przeszłości.
Była świetnym agentem. Jak sobie z tym radzisz? Tak jak ze wszystkim. Staram się o tym nie myśleć. A jak to nie skutkuje? Zawsze jest jedzenie z fast-foodów. To nie brzmi zbyt zdrowo, Tony. Albo to, albo budowanie łodzi w piwnicy. Wyprowadziłeś się? Nie. Widzisz więc mój dylemat. Jeśli będziesz chciał pogadać, to jestem. Oczywiście, że szczerze.
Nieważne, jak to się zakończy,
Pozwól, że o coś zapytam. Jaki Bobbie jest w łóżku? Kate miała rację. Jesteś naprawdę i to naprawdę żałosny, DiNozzo. Zacznijcie udawać zajętych. Gibbs tu idzie i wygląda na wkurzonego. Myślicie, że uległ gubernatorowi? Niemożliwe. Niemożliwe. Jeśli Gibbs nie chce czegoś robić, to nie robi.
Nieważne, kto prosi. Dokąd szef idzie? Więzienie Stanowe w Sussex, przesłuchać Kyle'a Boone'a.
Nie będzie mnie do końca dnia.
Zdecydowanie go rozgryźliście. Przenieśliśmy go do celi śmierci w poniedziałek. Wtedy zdecydował się mówić. W stanie Wirginia jest inaczej. Skazany ma wybór:. Zastrzyk lub krzesło. Boone jako pierwszy wybrał krzesło.
Zasługuje na gorzej. Agent specjalny Gibbs? Jestem Adam O'Neill, adwokat Kylea Boone'a. Doceniam, że pan przyszedł.
Rozumiem pana dystans. Ale naprawdę wierzę, że intencje mojego klienta są szczere. W dniu, gdy go aresztowałem, Znaleźliśmy u niego w lodówce dwa kobiece języki. Znam sprawę, agencie Gibbs. Serio? A nazwiska ofiar? Nie przyszedłem tu rozmawiać o przeszłości. Przyszedłem ocalić ludzkie życie. Boone chce ugody?
Dokąd szef idzie?
Nie. Pan Boone chcę umrzeć, za swoje zbrodnie. Ja mam nadzieję zamienić to na dożywotnie więzienie. Powodzenia.
Agencie Gibbs, proszę. Ja tu tylko wykonuję moją pracę. Może razem pomożemy rodzinom ofiar znaleźć jakieś zakończenie. Niech pan przyjdzie w sobotę. Wtedy właśnie to dostaną rodziny. Tędy, panowie. Cóż, w zasadzie wbrew moim radom. Pan Boone wybrał spotkanie na osobności z agentem Gibbsem. Tutaj będzie strażnik, gdyby go pan potrzebował. Miło cię znowu widzieć, Jethro. Nie byłem pewien, czy przyjdziesz, ale. jesteś. Masz dwie minuty. Zacznij gadać. Wyglądasz prawie tak samo. Poza włosami.
Kiedy posiwiałeś? Gdzie są ciała? Dojdziemy do tego. Najpierw muszę cię o parę rzeczy spytać. Pokazali ci moje pamiątki? W tym słoiku nie było 20-stu. Do czego zmierzasz? Zawsze sądziłem, że zawyżasz. Podpuszczasz mnie?
Jesteśmy we właściwym miejscu.
Niszczysz reputację? Daj spokój. Wiesz, że to podejście nigdy na mnie nie działało, Jethro. Minuta i 38 sekund. Nie możemy chwilę pogadać?