Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 |
Nie ma za co
Cześć, Allison. Przyjechałem po dzieci. Spakowałeś się. Co się stało? Allison rzuciła cię dla kogoś starszego? Jadę na seminarium dla terapeutów małżeńskich. Jeśli wy będziecie tam, to kto zostanie i będzie. Budzić fałszywe nadzieje w ludziach, którzy chcą się rozwieść?
Dzieci, tata przyjechał. Przenieście szlugi spod materaca do przewodu wentylacyjnego. Nie chcemy zawiadamiać naczelnika.
Na pewno nie przeszkadza ci, że spędzisz sama ten weekend,
A szczególnie sobotę? Oczywiście, że nie. Nie martw się. Siedemnasty nie jest już rocznicą ślubu z Garym. To zwykły dzień. Nie zdziw się, jak odezwą się jakieś niespodziewane uczucia.
Złość. Uraza. Smutek. Chyba raczej. Radość. Ulga. Wolność. I trochę. Nie przejmuj się. Zostanę w domu, zapomnę o rocznicy, napiję się. I przeczytam tę tandetną powieść "Sekrety Nadii". Zapal też jakieś świeczki, weź kąpiel. I spraw sobie przyjemność. Nie masz przez to na myśli. Ależ mam. Siedemnasty ma zmienić się w dzień Allison. Nie zdziwi mnie, gdy Gary'ego też dopadną te niespodziewane uczucia.
Żartujesz sobie? Gary pamiętał o rocznicy tylko raz w ciągu 15 lat. Czemu teraz miałby pamiętać? Podświadomość mu przypomni. Ludzki mózg jest skomplikowany. Mózg Gary'ego jest zasilany przez chomika w kółku, więc. Dzieci zaraz będą gotowe.
I przeczytam tę tandetną powieść "Sekrety Nadii".
Nie zapomnij, że dzieci mają przyjęcie w sobotę, siedemnastego. Wiem, mówiłaś mi ostatniej soboty, dziesiątego. Co zamierzasz robić w tę sobotę, siedemnastego? Czemu o to pytacie? Chcecie mnie okraść? Głupi pomysł, wszystkie wartościowe rzeczy zostawiłem tutaj. Louise, jeśli na przyjęciu zatęsknisz za domem, zadzwoń do taty. Dobrze. Ty też, Tommy.
Dzwoń do mnie, jak się upijesz. Żartowałem, dzwoń po taksówkę. GARY UNMARRIED [01x07] Restauracja Gary'ego i Allison. Tłumaczenie: d3s0l4ti0n Korekta: Króliczku. Harris jest niekryty! Ogól się i wracaj na salony, księżniczko. Szczęściarz ze mnie, mam ładną dziewczynę, Która przynosi mi piwo i nie boi się obrażać Brada Harpura. Mówiłam do jego zarośniętej twarzy. Jestem fanką "Delfinów". Pamiętam.
W 1996 Allison i ja poszliśmy na mecz "Delfinów". Ty i Allison? Tak. Byliśmy tam, bo umarła jej babcia.
Dzięki Bogu, że nie było dogrywki, bo zapomnielibyśmy o pogrzebie. Tato, jesteśmy głodni. Dziś już dwa razy was karmiłem. Drogie z was zwierzątka. Jak ktoś nie chce chińszczyzny, podaje argument w trakcie szybkiego wybierania.
Szczęściarz ze mnie, mam ładną dziewczynę,
Może coś zdrowego? Jakąś sałatkę czy rybę. Witam, "Pałac Minga"? Jak się masz? Tu Gary. Dziękuję bardzo. Dziś jest nas czwórka. Dobrze. Zobaczymy się, jak przyjedziesz. Naucz się mówić szybciej. Sorki, zacięłam się. I chcesz grać w Va Banque? Skąd wiedzą, co ci przywieźć, skoro się tylko przedstawiasz? Allison i ja zawsze tam zamawialiśmy. Mam ci coś do powiedzenia. Błahostka, ale zaczyna być irytująca. Nie mów, że ryzyko chorób wenerycznych przekroczyło 40%? Cały czas mówisz, "Allison i ja". Powinienem mówić, "Razem z Allison"? Bez przerwy mówisz o swojej byłej żonie. Jakby była częścią naszego związku. Siedzimy sobie na kanapie, jemy jedzenia na wynos. I rozmawiamy o rzeczach, które robiliście z Allison. To mamy spore nieporozumienie, bo myślałem, że to chcesz robić. Nie chciałam, żeby to zabrzmiało jakbym się zgadzała. Popatrz na to. Mężczyźni dosłownie bili się o to między sobą. Nieznajomi kupowali mi jedzenie, ubrania, stawiali drinki.
Raz facet chciał dać mi auto. Za przebiegnięcie w sukience przez zraszacze.