Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 |
160.5 stopni brakuje do ideału. Nie podawajcie mi wyniku. OK, ale musisz to zobaczyć, tato. Zobaczę to. Wieczorem, jak wrócimy do domu. Miałam nadzieję, że nie będziemy mieszać w to dzieci. Mieszać w co? Nie chcę dawać im nadziei, że do siebie wrócimy.
Mówi pan po angielsku?
Wiem, że to się stało, ale. Ty i ja mamy prawdziwe problemy, Tom. Tak. Tak, tak, wiedziałem o tym. OK, chciałam się tylko upewnić.
No tak. Nie. Wszystko dobrze. Tu jesteście. Cześć, tato. Co robicie? Jack wkręca dziewczynę na facebooku. Nie obchodzi mnie, co robicie, powinniście spędzać czas z dziadkiem. On ogląda football.
Nienawidzimy footballu. Nie obchodzi mnie to. Idźcie tam i udawajcie. To dla niego ważne. Idźcie, już, idźcie. Raz, raz. Czy naprawdę myślałeś, że możesz coś przede mną ukryć? Nie wiem, jak znalazłeś Falcona, ale wiem, co planujesz z nim zrobić. Oddanie go KGB z jakiegokolwiek powodu jest złe. Nie mogę do tego dopuścić, więc zamierzam cię wydać. Nawet za najwyższą cenę. Muszę ci coś powiedzieć o Falconie. Tak. Czyż to nie wspaniała wiadomość? Znaczy, nie myślałam, że go odzyskamy,
Nie mówiąc już o tym, że sam nam wpadnie w ręce. Wiesz, kto go zwrócił? Nie, i chyba się nie dowiem. Wyczyścili go. Żadnych odcisków, żadnego DNA. Nic. OK, odzyskiwanie obrazu zakończone. I co? Jeszcze nie patrzyłem.
Przerzuciłem go tutaj, żebyśmy mogli obejrzeć go razem. Chwilka, chwilka. Wiem, że tam jest. Obraz stracony. Nie ma obrazu? Nie, chwila. To niemożliwe. Wiem, że był obraz. A teraz wybacz. Henry, chciałeś coś powiedzieć.
Nienawidzimy footballu.
Brzmiało, jakby było ważne. Nie, nie było. Było. Pójdę cieszyć się tym, co zostało z mojego Święta Dziękczynienia. Proponuję, żebyś zrobił to samo.
Angie powiedziała ci o moim odkryciu?
Dobranoc, Henry. Mogę mieć wiele wad, ale zdrajcą nie jestem. Potrzebowałem Falcona, żeby zrobić jego kopię. Wiarygodną podróbkę, którą mógłbym dać KGB. Ze zdjęciem było trudniej, ale chyba byłeś zadowolony z wyniku. Tak, nie ma za co.
Wyszedłem przynieść nam trochę więcej ciasta. OK, oto i ślicznotka. To lecimy. Dawaj.
Tak, nie ma za co.
Dobrze, zajmę tylko chwilkę. Dziękuję wszystkim za przygotowanie tak kameralnego święta.
W trakcie tych świąt myślałem dużo o moich rodzicach. Zmarli, gdy byłem bardzo młody. Z powodów niemożliwych do wyjaśnienia czuję się bliżej nich w tym roku. Niż do tej pory.
Oraz z powodów, które są tak oczywiste, że nie wymagają wyjaśnień, Czuję, że mam wiele powodów do bycia wdzięcznym.