Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 |
Leżałem w chaszczach czekając aż wiatr rozwieje dym
Raczej tak. Jak straciłeś rękę? Pewnego ranka pod Chickamauga obudziłem się już bez niej. Musiałeś mocno spać, że nic nie poczułeś, Buckaboo. Znalazłeś sobie babę z jednym cyckiem, czy tym jednym łapskiem obściskujesz oba? Sommersby wrócił! Dobry Boże! Złaź z tego dachu.
Bohater wrócił.
Muszę go spytać.
Dobrze cię widzieć Jack. Cieszę się, że wróciłeś. To ja Brian Brown. Masz bokobrody. Coś taki zziajany? Pan Sommersby. Dick, stary druhu! Kolejny porządny człowiek, którego nie zabili ci przeklęci Jankesi. Przywitaj się z Willem. Patrz kto wrócił. Jack Sommersby. Przysłali mi go w takim stanie spod Vicksburga. Will to bohater. Proszę, proszę. Witaj w domu, Jack. Chwała najwyższemu, że wróciłeś. Dziękuję pastorze. U Laurel wszystko w porządku?
Ale się zdziwi. Sześć lat bez wieści to szmat czasu. Gdzie on jest?
Jak pan wygląda. Skóra i kości. Tam gdzie byłem nie podawali twoich pierogów, Esther. Wiem. Wrócił pan.
Każdy kogoś stracił, zginęli obaj młodzi Ezzelowie i ich ojciec. Ci którzy przeżyli, wyjeżdżają. Miasto umiera. Nic nie zostało poza ubitą ziemią, której nie ma kto uprawiać. Przywitaj się z ojcem. Witaj Robercie.
Zapomniałem jaka jesteś piękna.
Jethro, piesku! Podobno świnia Clemmonsa idzie dziś pod nóż. Leżałem w chaszczach czekając aż wiatr rozwieje dym. Potem, dziękuje kochanie, potem zobaczyłem wielką kolbę karabinu. Spływała nieśpiesznie z drzewa. Miałem chyba cały dzień żeby od niej uciec. Kiedy odzyskałem przytomność wieziono mnie do obozu w Elmira. Tam było najgorzej. Nie pamiętałem nawet jak się nazywam. Co ci się stało w rękę?
Strażnik mi nadepnął. Mam słaby uścisk. Ale chyba nie do kart i innych ważnych rzeczy?
Wiem ile tu zrobiłeś i jestem ci wdzięczny.
Co robiłeś w obozie?
O dwa numery.
Głodowałem, marzłem, jak wszyscy. Dobry wieczór. Jedźcie póki jest. Pewnie pan mnie nie pamięta. Jestem Joseph. Ojciec kupił cię za sto dolarów. Zgadza się. Dołączcie do nas. Dziękuję panu. Przyszliśmy się tylko przywitać. Dziękuję.
Szkoda czasu. Chodź tu. Mamy dla ciebie prezent. Nie widziałem żebyś coś pił. Zataczam się już po jednym łyku. Chyba nadal jesteś południowcem. Lepiej nie spoufalać się z czarnuchami. Musieliśmy przegonić całą zgraję. On mieszka na twojej ziemi.