Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 |
A tam jest wyjście. Miło było pana poznać. Było zdecydowanie lepiej.
Największym miastem Australii.
Zabezpieczyć dowody, wezwać posiłki,
Cześć, kuzynie. Cholercia, nadchodzą goście, czas ukryć rodzinne srebra. Dziadku, już myślałem, że. Nie ma mowy, nawet nie spałem.
Właśnie odwiedzałem Australię. Chwila, skąd ja cię znam? Już gdzieś cię wcześniej widziałem. Przyniosłem coś dla ciebie. Co to? Tapiz. Argentyna. Praga rozpuściła cię jak dziadowski bicz. Człowiek starał się, abyś wyrósł na ludzi, ale jak widać nadaremno. Co tutaj masz? Co? Co planujesz? To. tylko dla mnie, abym wiedział, gdzie byłem. A tutaj? Miejsce na szpileczki.
Poczekaj, chwileczkę. Coś od ciebie chciałem. Tylko, że nie pamiętam, co. Zapisałem to sobie. Ołówkiem. Tylko, że nie wiem gdzie. Honziku, przy stole siedź wyprostowany. Nie garb się, łokcie przy brzegu. Nie powinieneś krzyżować nóg, ręce trzymaj podniesione nad blatem. Chleba nie gryziemy, tylko łamiemy go na małe kawałki, Z gracją umieszczając je w ustach. Mały, słuchaj się dziadka. Wrócimy przed obiadem, dobrze?
Wróćcie wcześniej, idzie na burzę. Musisz podążać za światem, być ze wszystkim na bieżąco. Ślimaki, na przykład, należy jeść widelcem z dwoma zębami. Skierowanymi do dołu. KATECHIZM TOWARZYSKI.
Ole! No dalej, ole!
Zupa z krwi prosiaka. Już wiem, co chciałem. Dostarczysz trochę wina do Pragi. Aby udowodnić, że do czegoś się nadajesz. Chodź, pooglądamy kasety.
Klarka przyniosła coś nowego. Klarka? Jaka Klarka? Stary i przygłuchawy nietoperz. Chodź. Gdzie położyłeś swoje leki? Mam nadzieję, że nie marnuję czasu. Co? Gdzie je zostawiłeś? Musisz je brać regularnie. Nie ma ich gdzieś na dole? Na dole? Nic tu nie ma. Niżej? Na samym dole?
Doktor i tak cię później skontroluje. Są! Musisz je kłaść tam, gdzie łatwo je znaleźć. Jestem Honza. Dziadka. wnuczek. Właśnie przyjechałem z miasta. Już nic nie zostało! Musisz je brać. No widzisz, zupełnie zapomniałem. Masz i wkładaj! Musisz zacząć sobie zapisywać. Przestań. Doktor mówi, że i tak wkrótce odwalę kitę, więc, nie ma sensu. Często tu przychodzisz? A ty? Od czasu do czasu. Ilekroć dziadek czegoś potrzebuje. Mieszkam w Pradze.
Właśnie słyszałam, że pojawiasz się raz na ruski rok. Dziadku, gdybyś czegoś potrzebował zostaw mi wiadomość. Baj. Bardzo miła dziewczyna, Ale nie przepada za przyjezdnymi ze stolicy, kumasz? Zobacz, przyniosła mi kolejną kasetę, moja ponętna jagódka. Przypadkiem znów o Argentynie. Bardzo chciałbym przyjrzeć się temu z bliska. Może w następnym życiu. PARLAMENT REPUBLIKI CZESKIEJ. Dzień dobry. Dzień dobry. Przyszedłem do pana Bouceka. Proszę zaczekać, pan poseł będzie wkrótce. Dzień dobry, panie Adamek. Wciąż pamiętam o pana dziadku. To jest dla mnie? Tak. Świetnie, że dowiózł mi pan to aż tutaj. Milenko, przefaksuj to i upewnij się, że zabukowano bilety, dobrze? Ciągle musimy gdzieś latać. A co tam, państwo płaci! Dokąd pan lata? To zależy. Teraz do Singapuru. Na dziesięć dni. Proszę, pieniądze za wino. Do zobaczenia. Same oficjalne spotkania. Praktycznie nie zdejmuję garnituru.