Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 | Strona 16 | Strona 17 | Strona 18 | Strona 19 | Strona 20 | Strona 21 |
Kocham ciebie. Wiesz, że cię kocham. Nie kochasz.
Nie, nie kochasz. Uważaj, kochanie. Nie strzelaj. Nie mogłam mu zrobić krzywdy. Jakbym mogła go skrzywdzić? Nie potrafiłam nawet go zostawić. Prawda była taka, że.
Idź tam, kochanie, do zobaczenia.
Nieważne jak bardzo byłam nieszczęśliwa. Wciąż mnie pociągał. Dlaczego miałabym go komuś oddać? Dlaczego ona miałaby wygrać? Odłóż to. Wiesz przecież, że cię kocham. Tylko ciebie pragnę, Karen. Proszę, odłóż pistolet. Kochanie, no już. Odpierdoliło ci? Wystarczy, że muszę się martwić, żeby mnie nie zajebali na ulicy!
Mam mieć kurwa to samo w domu? Powinienem cię kurwa zabić! Jak się czujesz? Przepraszam.
Jak się czujesz, Karen? Przepraszam! Cześć, Jimmy! Jak się masz? Dobrze wyglądasz. Dziękuję. Miło cię widzieć. Cześć, Paulie! Cześć, złotko. Jak się masz? Skocz po papierosy, OK? Jasne. Coś wam jeszcze potrzeba? Ja dziękuję, nie. Chcecie coś do picia? Nie, to. Chińskie jedzenie? Nie, chodź, siadaj. Karen do mnie przyszła. Jest bardzo zdenerwowana. Musisz to załatwić. Musimy ją uspokoić. Nie wiadomo, co ona zrobi. Wpadła w histerię. Nie panuje nad sobą.
Szaleje. Ty musisz się opanować. Macie dzieci. Nie mówię, że musisz wrócić do niej natychmiast, ale musisz to zrobić. Musisz zachować pozory.
Obie przychodzą do mnie codziennie. Tak nie może być. Nie daję już rady. Nie mogę tego robić, Henry, nie mogę. Nikt nie mówi, że nie możesz robić, co chcesz. Wszyscy to wiemy. Tak to jest. Wszyscy wiemy, jak jest. Musisz zrobić, co należy. Musisz wrócić do rodziny. Musisz wrócić do domu, OK? Popatrz na mnie. Musisz wrócić do domu. I zmądrzeć. Porozmawiam z Karen. Wszystko wyjaśnię. Wiem dobrze, co jej powiedzieć. Powiem, że wrócisz do niej i będzie tak jakbyście byli zaraz po ślubie. Uwiedziesz ją. Będzie pięknie. Wiem, jak z nią rozmawiać. Jimmy i Tommy mieli jechać do Tampy w ten weekend, coś mi załatwić. Zamiast Tommy'ego pojedziesz ty. Pojedziesz ze mną.
Wolał ich wykończyć. Co mnie to obchodziło?
Zabawicie się. Posiedzicie na słońcu. Weźmiesz parę dni wolnego. Zabawimy się. A po przyjeździe wrócisz do Karen. Proszę cię, nie ma innej drogi. Żadnego rozwodu. Nie jesteśmy zwierzętami. Żadnego rozwodu. Ona się nigdy na to nie zgodzi. Prędzej go zabije niż da mu rozwód. Tampa, Floryda Dwa Dni Później. Dawaj te jebane pieniądze! Nie mam. Przysięgam. OGRÓD ZOOLOGICZNY.
Damy tego skurwysyna lwom na kolację.
Musiałem skończyć gotowanie i przygotować Lois do drogi.
Lwom? Nie zbliżam się do lwów! Przerzuć go przez fosę. Znajdę pieniądze! Te lwy to był dobry pomysł, bo pieniądze znalazły się natychmiast. Będę miał pieniądze. Resztę weekendu spędziliśmy na wyścigach. Oni nie żartują. Nie mogłem uwierzyć w to, co się potem wydarzyło. Kiedy wróciliśmy do domu, gazety pisały tylko o nas. Na początku nie wiedziałem nawet, za co nas aresztowali. Później dowiedziałem się, że siostra tego faceta. Którego przycisnęliśmy, pracowała jako maszynistka w FBI.
Trudno w to uwierzyć. Musieliśmy akurat na nią trafić.
Jak podskoczyłeś, zabijali cię. Wszyscy znali zasady.
Cipa wydała wszystkich. Jimmy'ego, mnie. Nawet swojego brata. Sąd potrzebował sześciu godzin, by orzec o naszej winie. Sędzia dał nam po dziesięć lat, jakby rozdawał cukierki. Dziesięć lat w więzieniu federalnym. Dalsze decyzje należą. Do Prokuratora Generalnego. Na zdrowie. Dobrej drogi i pomyślności. Wracajcie szybko. Dobrej drogi, kochanie.