Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 | Strona 16 | Strona 17 | Strona 18 | Strona 19 | Strona 20 | Strona 21 |
Informowali nas jaki towar przychodzi, a jaki wychodzi
Może złapałeś gumę? Lepiej się zatrzymaj, chuj wie co to jest.
Był obrzydliwy. Nie mógł usiedzieć spokojnie.
On jeszcze żyje. Ty kutasie! Zdychaj, skurwielu! Spójrz na mnie! Odkąd pamiętam, zawsze chciałem być gangsterem. CHŁOPCY Z FERAJNY. Na podstawie książki NICHOLASA PILEGGI "WISEGUY".
SCENARIUSZ:. REŻYSERIA:.
Miałem wszystko.
Według mnie. Lepiej było zostać gangsterem niż prezydentem Stanów Zjednoczonych. Nowy Jork, Brooklyn, 1955. Nawet zanim zacząłem pracować po lekcjach na postoju taksówek. Wiedziałem, że chcę być jednym z nich. Wiedziałem, że to moje miejsce. Dla mnie oznaczało to być kimś. W środowisku, gdzie nikt nic nie znaczył. Byli inni niż wszyscy. Robili, co chcieli. Parkowali w niedozwolonych miejscach i nigdy nie dostawali mandatów.
Całymi nocami grali w karty. I nikt nigdy nie wezwał policji. Tony Stacks. Jak się masz? Tuddy Cicero. Czy to ty, niebieski ptaku? Tuddy prowadził postój taksówek i pizzerię Bella Vista. I parę innych miejsc za swojego brata, Paula, który był bossem okolicy. Paul może i poruszał się powoli. Ale to dlatego, że nikomu nie musiał schodzić z drogi. To twoja wina! Ty zacząłeś!
Co masz zamiar zrobić? Walczyć z Jimmym Conwayem?
Ja zacząłem? To twoja wina! Na początku, moi rodzice byli zachwyceni, że znalazłem pracę po drugiej stronie ulicy. Mój ojciec, który był Irlandczykiem, zaczął pracować, kiedy miał 11 lat. Podobało mu się, że znalazłem sobie pracę. Zawsze mówił, że amerykańskie dzieciaki są zepsute i leniwe. Henry! Uważaj na przejściu! Przynieś mleko! Mama ucieszyła się, gdy się dowiedziała, że rodzina Cicero.
Wszystko będzie dobrze.
Pochodzi z tej samej części Sycylii, co ona. Dla mamy. Było to spełnienie jej modlitw. Byłem najszczęśliwszym dzieciakiem na świecie. Mogłem chodzić, gdzie chciałem, robić co chciałem. Znałem wszystkich i wszyscy mnie znali. Chłopaki podjeżdżali, a Tuddy pozwalał parkować mi ich cadillacki. No i proszę, taki smarkacz jak ja, ledwo sięgam nosem nad kierownicę. A parkuję cadillacki. Ale nie minęło dużo czasu. I moi rodzice zmienili zdanie na temat mojej pracy na postoju. Według nich, miała to być praca na pół etatu. Dla mnie. Z pewnością była na cały.
To było to, co chciałem robić. Tacy ludzie, jak mój ojciec nie rozumieli, że stałem się częścią czegoś ważnego.
Należałem do czegoś. Byłem traktowany jak dorosły. Powiedz mu 519. Każdego dnia uczyłem się zarabiać. Dolar tu, dolar tam. Żyłem jak w bajce. Dobrze ci poszło w szkole?
Mój ojciec był zawsze wściekły. Wściekły, że tak mało zarabia, że mój brat, Michael.
Jest na wózku inwalidzkim. Był wściekły, że musimy w siedem osób mieszkać w takim małym domu.
Co ty na to? To list ze szkoły. Jest napisane, że nie było cię tam od paru miesięcy. Od paru miesięcy! Bumelujesz!