Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 |
Ale nie chcę się przewracać.
Nie zgadzam się. Kiedy ja robiłam oszałamiającą karierę, A ty zajmowałaś się domem, nigdy tobą nie gardziłam. Proszę zająć miejsca. Czas na wręczenie nagrody. Wyjdź natychmiast.
Nie martw się, nie zamierzam robić scen, choć mam na to wielką ochotę. Kupiłem szczudła dla M.J. 'a. Chyba nauczę go, jak ich używać.
M.J. ogląda film u Juanity. Zadzwonić po niego? Nie. Chciałem mu tylko powiedzieć o moim nowym mieszkaniu. Znów się przeprowadzasz? Jak daleko tym razem? Do domu pani Hudson? Tak. Sprzedała go. Edie dała mi znać, że nowy właściciel chce go wynająć. Mam niepowtarzalną okazję, by być przy M.J. 'u w najważniejszych chwilach.
Mam blisko do pracy.
Odpowiada ci to? Tak. Świetnie. Wielką, szczęśliwą, rozwiedzioną rodziną. To trochę dziwne. M.J. będzie zachwycony, więc. Nie mam nic przeciw. Do zobaczenia. Czemu nie chcesz, żebym powiedziała Mike'owi,
że to my kupiliśmy ten dom? Facet ma swoją dumę. Chcę, żeby traktował mnie jak sąsiada, a nie wynajemcę. Za taki czynsz powienien cię traktować, jak dobrą wróżkę. Potraktuj to jako inwestycję w dobrą karmę. Chrzanić karmę. W końcu spełniam dobry uczynek w tej dzielnicy, I nie mogę się tym nawet pochwalić? Ten kto w milczeniu robi dobre uczynki,
Zbierze plon życia wiecznego. Naprowadź mnie. Mam się pokajać, przysłać kwiaty, czy. Po prostu wyjść? Nie jestem na ciebie zła. Przepraszam, że poczułaś się. Pijana? Zazdrosna? Nie masz mi czego zazdrościć. Tylko bez takich. Osiągnęłaś sukces, o którym ja mogłam tylko marzyć, Gdy pracowałam w reklamie. Ale to nie znaczy, że tobą gardzę. Skądże. Ale, gdy patrzę na ciebie, sama sobą gardzę. Gdy wzięłam do rąk twoją książkę, Zzieleniałam z zazdrości. Pomyślałam, że gdybym chwyciła okazję, Odniosła choć mały sukces, Nie zazdrościłabym ci tak bardzo twojego. Na litość boską, Lynette. Nie nazywaj tego sukcesem. Nie odniosłam żadnego sukcesu. Przyjaciółki myślą, że je porzucę.
Wspólniczka się obraziła. Przeprowadził się do pokoju gościnnego.
Zapłaciłam za to wysoką cenę. I zaczynam się zastanawiać, czy było warto. Zaczynasz właśnie niesamowitą podróż. Zamierzam dodawać ci otuchy, na każdym kroku. Mówiąc wszystkim, że ta "Bree Van de Kamp". Jest moją przyjaciółką. A z całą resztą. Sama sobie poradzisz. Tylko pamiętaj, że wszystkie twoje przyjaciółki. Są naprawdę dumne z ciebie. Bardzo zazdrosne, ale dumne. Jeśli przyjrzycie się dokładnie twarzom ludzi, którzy was otaczają, Mignie wam przed oczami zielonooki potwór. I zauważycie, że zazdroszczą wam kariery. Udanego pożycia. Czasu, który spędzasz z ich dzieckiem.
Jak sobie radzicie z tą zazdrością? Istnieją różne sposoby.
Źle mi z tym, że zmuszam własną córkę do zabawy.
Ale najlepszym. Jest dzielenie się, Tym, co mamy.