Dyskrecja i poufność są podstawą tego interesu 4/11

Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 |

Jesteś zajęty.

Ostatnia szansa, Bob.

Powinnam iść.

Nie, to nic takiego. Zostań. Jakiego typu kłopoty finansowe ma Bob? Wiesz, nie powinnam o tym mówić. Widzimy się jutro. Kim, proszę. Powiedz, o co chodzi. Chyba najlepiej pasuje.

A tobie, Carlo?

"trudno nam związać koniec z końcem". Aerodyne nie dba o Boba? Nie chodzi o Aerodyne. Cóż, a o co, w takim razie? Bob lubi obstawiać zakłady sportowe. Jest mu dość trudno. Od jakiegoś czasu.

Zawsze mawiałeś,

Dlatego zatrudniłaś się jako niania? Nie zrozum mnie źle, kocham dzieci.

Zachowujecie się raczej jak amerykańscy żołnierze.

Pójdę już. Zanim zacznę przed tobą płakać. Zostań z Ellą. Pozwól mi sprawdzić, jak mogę pomóc.

Podobasz się jej. Myślisz, że jej narzeczony by się zgodził?

W jaki sposób ona ma pasować do naszej przykrywki handlarzy Wakhi? Jesteśmy dobrymi Samarytaninami Wakhi. Uratowaliśmy porzuconą kobietę. Lepiej, żebyśmy zgarnęli coś więcej niż porucznik Al-Kaidy. Zanim zakończymy tę wycieczkę. Jak śmiesz mnie tak nazywać, kundlisynu? On mówi, że Arif ukradł biżuterię białego konia. Jest w torbie, przy siodle. Widzisz, to złodziej. To nagroda Zary za mistrzostwo.

Podrzucili mi to. On albo kobieta. Zabiję cię! Nie, nie zabijesz. Odwołano by wesele. A wtedy także i rozejm. Masz, weź to z powrotem.

A dorzuci jeszcze porucznika Al-Kaidy.

Twój wódz będzie dumny z twojej czujności. Nie chcę, żebyście wy dwaj się więcej kłócili. Zrozumiano?

Macie odpocząć. Ruszamy o świcie. Muszę z tobą o czymś porozmawiać. Zabiłby mnie w czasie snu. Potrzebujemy go żywego. Wyszedł pół godziny temu, Już powinien tam być. Może nie przyjedzie. Tak, słuchaj, muszę kończyć. Wracaj do roboty, dobrze?

Co za miła niespodzianka. Bob. Co słychać? Bob, twoja żona wszystko mi powiedziała. Co Kim ci powiedziała? O twoim małym nałogu, przez który wykrwawiacie się do ostatniej kropli. Ten problem jest w jej głowie. Ile jesteś winien, Bob? Za kogo ty się do cholery uważasz? Bob, jestem twoją dobrą wróżką, za nią się uważam. Mam klienta, bardzo bogatego klienta, Który ma swój samolot, hangarowany niedaleko. Chce zmienić co nieco:.

Czy jest jakiś sposób, aby wprowadzić rozejm,

« Poprzednia strona | Następna strona »

Data dodania: 2008-12-12 18:21:21

Spis alfabetyczny: a|b|c|d|e|f|g|h|i|j|k|l|m|n|o|p|q|r|s|t|u|v|w|x|y|z|