Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 |
Czy nie o to chodzi w naszym artykule?
Muszę coś sprzedawać. Myślałam, że mieszkanie we dwójkę będzie tańsze niż w pojedynkę,
Ale odkąd wprowadziła się Amanda, płacę dwa razy więcej. Więc nie pozwalaj jej wyjadać twoich rzeczy. Oznaczaj je swoim imieniem.
Nic dziwnego, że mam wrażenie jakby rozgrywał się tam mecz rugby.
SOK BETTY! NIE PIĆ. Czuję jakbym tylko pracowała. Ledwo stać mnie na czynsz. Właśnie! Jutro upływa termin. Prawie zapomniałam. Turkuć podjadek dorzuca się? Od tygodnia o tym napomykam. A próbowałaś: "Gdzie jest mój czynsz, suko?". Amanda przechodziła ostatnio naprawdę ciężkie chwile. Podjęła parę złych decyzji, tak, I wpędziła się w masę długów,
Betty, to nic złego.
Ale naprawdę myślę, że próbuje zmienić swoje życie.
Nie uwierzycie, ile dzisiaj zaoszczędziłam. Gigantyczna wyprzedaż. Musiałam wstać wariacko wcześnie, żeby się załapać. Okej, to bajer. Byłam na imprezie i pomyślałam, a co mi tam. Stałam całą noc. I naprawdę opłaciło się. Amando, kupowanie rzeczy na wyprzedaży. To nie do końca oszczędzanie pieniędzy. I nie obraź się, że zapytam, ale skąd miałaś na to pieniądze? Zaoszczędziłam tyle pieniędzy, odkąd mieszkam u ciebie, że udało mi się spłacić jedną kartę kredytową. Więc pomyślałam, że należy mi się nagroda. A co z czynszem, suko?
To znaczy, wszystko zabawę, sztukę, modę.
Amando. Muszę lecieć. I, Betty, nie martw się. Prześpię się w pracy. Na razie. Do jutra muszę zapłacić czynsz i potrzebuję twoją połowę.
Tylko z twoim przyjacielem i dyrektorem finansowym tej firmy.
I z chęcią bym ci ją dała, ale kiepsko u mnie z kasą. Więc czemu nie zwrócisz tych rzeczy, które kupiłaś? Nie można ich zwrócić. Możesz założyć za mnie w tym miesiącu? Wiesz, że ci oddam. Wcale tego nie wiem. Wystarczy, że muszę iść do tego ohydnego, tłustego właściciela, Który ślini się na mój widok. Jeżeli będę musiała zapłacić również twoją połowę, Będę kompletnie spłukana.
Jeżeli chcesz nadal mieszkać ze mną, to musisz coś dorzucać. Całkowicie się zgadzam. Fundniesz mi bilet na metro? Co teraz robi? Rozmawia z jakąś stażystką. Z tą, którą doprowadziłaś do łez. Nie mogę ukrywać się tu przez cały dzień. Jak długo jeszcze zamierza tam stać? O czym rozmawiają? Są za daleko. Czytaj z ruchu ust. Śmieją się.
Śmieją się ze mnie. Wiedziałam. Opowiada jej jak ta rewelacyjnie trzymająca się redaktor naczelna. Próbowała zaciągnąć go do łóżka. Boże, Marc, czuję się jak idiotka. Willie, nie będzie prościej, jak z nim porozmawiasz? Ruszył się. Teraz masz szansę. Dawaj, dawaj, dawaj! Cześć, Wilhelmino. Zamknij się! Czekaj. Zawrócił. Uciekaj. Uciekaj! Powtarzam, uciekaj! Na miłość boską, Willie, wynoś się stamtąd. Wilhelmino, dzień dobry. Ahoj, kapitanie. "Ahoj, kapitanie?". Powiedziałam do niego "Ahoj, kapitanie". Nie obwiniaj się. Gdybyś usłyszała co ja mówię, kiedy jest w pobliżu.
Dlaczego w ogóle przejmuję się tym co myśli? To tylko mężczyzna. Z najbardziej bezwzględnym umysłem biznesowym jaki w życiu widziałam, Nienagannym poczuciem stylu. I zmysłowo dużymi dłońmi. Przepraszam. Wilhelmino? Dobry Boże. To już czas? Marc! Nie w moim kalendarzu. Spokojnie. To tylko dziecko kopie. Nie urodzę dwa miesiące przez terminem. Co cię sprowadza?