Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 |
Chyba już czas, byś wrócił do samochodu, Jeremy
To był Lawernce Berg z Północnej Caroliny. Zaś teraz oddaję głos Markowi. Cześć, Ruch. To zaszczyt móc z tobą rozmawiać. Dziękuję. Ironią jest, że kiedy organizujemy demonstrację za przyzwoleniem Amnesty, Równocześnie osądzamy ludzi za wywieszanie meksykańskich flag. Nie ma takiej rzeczy, która polepszyłaby obecną sytuację. Chyba, że cofnięcie czasu, wtedy to by się w ogóle nie wydarzyło. W tej chwili mam dwa wyjścia:. Poddać się albo zacząć życie od nowa. Wybrałam to drugie, zaś dzisiejszy dzień będzie moim odrodzeniem.
Mówiąc szczerze, gdyby ktoś zapytał mnie, czy jestem alkoholiczką, Odpowiedziałabym "tak".
Gdy dzisiaj patrzę wstecz na moje życie. Można powiedzieć, że wszystko było jak w książce. No, prawie wszystko. Moi rodzice, Sabina i Bernad Stein, wyemigrowali z Niemiec 15 lat temu. I osiedlili się w Kalifornii. Ojciec otworzył restaurację fast-food, jakby takowych w Stanach nie było. Szło mu bardzo dobrze. Przez dłuższy czas dużo zarabiał. Problem w tym, że w wieku 14 lat zaszłam w ciążę.
To Elisabeth, moje pierwsze dziecko.
Proszę, specjalnie dla mnie. To bardzo ważne.
Gdzie mój sok pomarańczowy? W lodówce, tak jak zawsze. Jestem już spóźniona. Mogłaś chociaż położyć go na stole. Kto wcześnie wstaje, ten się nie spóźnia. Już ci to mówiłam. Przełóż to na praktykę. Gówno prawda. Nie mów tak do mnie. Nie jestem twoją koleżanką. Zrozumiano? Gdzie Jeremy? Jeszcze śpi. Chyba prosiłam cię, byś obudziła go na czas. Dobrze wiesz, że po szkole przyjeżdża po was ojciec. Posłuchaj, Elisabeth. Przejdziemy przez to razem. Niedługo zostanie ogłoszony werdykt. Chcę być pewna, że wszystko idzie zgodnie z planem. Wtedy żadne z was nie będzie musiało spotykać się z ojcem. Tak, ale. Żadnych "ale". Trzynastoletnie dzieci zawsze są trudne. Nauczyłam się ignorować ich pyskowanie i złe zachowanie. Poza tym, do tego momentu miałam szczęśliwe życie. Na prośbę rodziców wyszłam za mąż za ojca Elisabeth, Tima. 10 lat później urodziłam mu syna, Jeremy'ego. No dalej, śpiochu. Czas się ubrać i umyć zęby. Poza matczynymi obowiązkami pracuję zawodowo jako prawnik. Tim zajął się kilkoma restauracjami mego ojca. Zaś po jego śmierci przejął całkowitą odpowiedzialność za całą sieć. Niestety, bez sukcesu.
Nadal nie wiem, w którym momencie to się zaczęło. Faktem jest, że zaczęliśmy się od siebie oddalać. Potem były bójki, aż w końcu rozwód.
Gdzie są te cholerne burgery? Goście się niecierpliwią. Rusz się. Przepraszam, szefie, ale jak pan widzi, jestem tu dziś sam. Gówno mnie obchodzi, czy jesteś sam, czy może masz tylko jedną rękę. Albo burgery będą za minutę, albo możesz się już pakować. Wypierdalaj stąd! Sprawiasz więcej kłopotów, niż jesteś wart. Tim był bardzo niemiły.
I wykorzystywał każdą okazję, by utrudnić mi życie.
Wiem też, że nikt nie wierzy w to, że twój mąż nie żyje.
Ironią jest to, że jestem adwokatem od rozwodów. Dopilnuję, by odszedł z niczym. Cześć. Przepraszam za spóźnienie. Niedziela o godzinie 17. Jeśli cię nie będzie, dzwonię na policję. Będę o czasie.
Możesz chodzić? Nie wiem.
Timothy, baw się dobrze. To jedna z ostatnich okazji. Jestem pewna, że Tim wie o moim kochanku. Gdy powiedziałam mu, że złożyłam papiery o rozwód, wpadł w szał. Chciał mieć całkowite prawo opieki nad dziećmi.
Prześpij się. Ja tu posprzątam.
Razem ze swoim adwokatem próbowali zrobić ze mnie alkoholiczkę, Która nie może opiekować się dziećmi. Nie taki był mój cel, Ale postanowiłam użyć wszelkich legalnych sposobów. Oskarżyłam go o wszystko, o co tylko mogłam. Tim wydał ostatnie grosze na prawnika. Nie udało mu się. Z właściciela sieci stał się chłopcem na posyłki. Było jasne, że rozprawę mamy już za sobą. I że to on przegrał. Oznaczało to, że nie zobaczy dzieci, póki nie wyrażę na to zgody. Po całej tej walce, po zabraniu wszystkiego mojego byłemu, Nagle zrobiło mi się go żal. Nie miałam pojęcia, że to może tak daleko zajść. Bonny, gdzie jesteś? Bonny, zostaw koty w spokoju.
Bonny, zostaw koty w spokoju.
Grożono mi śmiercią. To list ze słowem DARD wypisanym krwią. Oczywiście, że to pogróżki. Ktokolwiek to napisał, jakoś dostał się do mojego domu. Nie, nie znam nikogo, kto mógłby się zachowywać jak psychol. Jakiś czas temu zaginał mój pies. Słyszałam skomlenie na dworze.