Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 |
Całkiem sporo osób widziało prawdziwego mnie
Morgan, z drogi! Znalazłaś mnie. Nigdy nie chciałem, żeby wyszło tak, jak wyszło. Powinienem ci był powiedzieć, że jesteś czysty. To byłeś ty? Tak. Deb, okłamałaś mnie! Nie ja jestem twoim wrogiem! Poważnie się nad tym zastanów. Zastanów się nad nami. Kamizelki ratunkowe?
Nie możemy wypełnić wózka siekierami i maczetami. W ostatni czwartek byłam z nią na drinku. A następnego dnia patrzę na jej zwłoki. Ma szczęście, że się nią zajęłaś. Tak jak ty zajęłaś się mną przy sprawie Oscara. Powiedziałam Sylvii o Miguelu i LaGuercie. Uznała, że Miguel jest u LaGuerty? Ty skurwielu! Świetnie kłamiesz, Miguel. Syl, daj spokój. Nie dotykaj mnie. Skończyłam! Widziałeś jeszcze kogoś na ulicy?
Sprawiłeś, że uwierzyłem, że mam przyjaciela.
Był jakiś pacan, który włączył długie światła. Oślepił mnie. Jaki to był samochód? Ciemny, czarny. SUV. Myślisz, że to zabawne? Absolutnie nie, mówili, że ta plama zejdzie! Jestem ostatnią osobą, którą chciałbyś ojebać. Bo wtedy ja też cię ojebię! Pamiętaj o tym! Będę pamiętał. Nawet Harry by się zgodził, że Miguel nie zostawił mi wyboru. Zabijam go. Przyjrzałeś mu się? Jak się nazywa? Dexter Morgan. Chcesz Freebo? To musisz odbyć długą rozmowę z nim. "I had a dream" ("Miałem sen"). Więc tak to się kończy. Różnie to sobie wyobrażałem, ale nigdy w ten sposób. Ja, związany, w bagażniku samochodu. Mam przejebane. Tak pewnie się czują twoje ofiary.
Uwięzione. Bezradne.
Zimuje na Coconut Grove.
Masz jeszcze jakieś słowa otuchy, czy tylko będziesz się gapił? Jestem tu, by udzielić moralnego wsparcia. Miałeś rację w sprawie Miguela! Musiał wysłać za mną Ramona. Dexter. Tak, sam jestem sobie winien.
Nie winię cię za chęć posiadania przyjaciela. Normalnego życia. Wręcz jestem z ciebie dumny, że próbowałeś.
To było odważne. "Hurra" dla mnie.
Szybko i poufnie.
Powinienem zajebać Miguela, gdy tylko miałem okazję.
Nadal możesz, Dexter. Nie poddawaj się. Co to ma być?! Wieczór kawalerski! To chyba George Foreman walnął mnie w szczękę! Wszyscy wsiadać na imprezową łódkę! Jasny gwint, już zaczyna puchnąć!
Włoskie lekarstwa na kaca,
Trzymaj dziesięć minut. Dziesięć minut przerwy. Przepraszam, Vince, myślałem. Nie wiem. Zajebiście śmieszne!
Odcięłabym mu kutasa, gdybym mogła.
Świrus z ciebie! Właśnie!
Spóźnię się do pracy.
Markowy alkohol, nieograniczony bufet. I wysokiej klasy rozrywka dla dorosłych. Niech mnie ktoś zabije. Wiecie, to jest. Superowe. A żebyś kurwa wiedział! Drużba przyjechał ze swoim bratem. Oddany kierowca, czy ochroniarz? Później się tego dowiem.