Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 |
Spotkałem ją, gdy byłem w Marshalsea.
Nie jest dziwna. To dobra osoba. Proszę, twój szal. Tatty! Wcale nie jest. Powiedziała, że jeśli poczuję się skrzywdzona, Albo źle traktowana, to mogę do niej pojechać. Co na to powiecie? Nie podoba mi się, że panna Wade z tobą rozmawia. Przestraszyła nas wszystkich w Marsylii. Nie uważam, by była miła. Policz do dwudziestu, Tatty! Ta młoda dziewczyna może się zagubić, Jeśli będzie zadawać się z niestosownymi osobami. Ale czego ta panna Wade chce od Tatty? Jaki interes ma we wkręcaniu się w nasze sprawy? Powiedziałbym, że już o niej nie usłyszymy. Tatty wie, gdzie jej dobrze. Nie dam rady. Przyszłam powiedzieć, że nie dam rady. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym ich zostawiła. Tych "stosownych ludzi"? Tę rozpuszczoną dziewuchę, która traktuje cię jak zabawkę,
Którą można porzucić według widzimisię?
Jesteś tak samo dobra jak oni, Harriet. To na co czekasz? Skąd mam wiedzieć, że nie będziesz traktować mnie równie źle? Myślisz, że mogłabym? Czy siebie? Nie wolno ci bać się siebie, Harriet. Nie jesteś na mnie zła? Ani trochę. Bo wiem, że pewnego dnia przyjdziesz. Gdy będziesz gotowa. Panienko Amy, Przemokła panienka! Chyba tak, Johnie! Proszę wejść do ciepła, wysuszyć się przy ogniu. Na piecyku jest zupa. Dziękuję, Johnie.
Wezmę pani płaszcz i kapelusz, Amy. Dziękuję, Johnie. To miłe z twojej strony.
Przestraszyła nas wszystkich w Marsylii. Nie uważam, by była miła.
Przytulnie tutaj. Tak, Dość przytulnie. Ale nie elegancko. Duży rozgardiasz. Trochę tak. Przydałoby się. Przydałby się delikatny wkład, jaki wniosłaby kobieta. Możliwe, Johnie.
Ale podoba mi się jak jest. Czy pamiętasz, Jak przychodziłaś tu grać, gdy byliśmy mali? Tak. To były szczęśliwe dni!
Czyli to dziwne, prawda? Trzeba się temu lepiej przyjrzeć.
Deszcz trochę osłabł. Spróbuję dojść. Do widzenia, Johnie. Dziękuję. Co zrobi pani z małą Dorrit? Czy już na zawsze będzie tu pracować? Jak długo będzie spokojna, pracowita i będzie potrzebować pomocy,
Będzie tu przychodzić. Tak długo jak będę potrzebować. Zapomniała pani, gdzie ona mieszka? Gdzie się urodziła? I jak? Zapomniała pani, jakie cierpienie spadło na jej rodzinę? Jak zmarła jej matka? Jak żyje jej ojciec? Dlaczego mnie męczysz? Pozwól mi cierpieć. I pozwól na to małe zmniejszenie mego cierpienia.
Czy to tak dużo, że dręczysz mnie niczym zły duch? Zadałem tylko pytanie. I odpowiedziałam na nie. Nic więcej nie mów!
Poborca czynszu.
A teraz odejdź. Affery! Affery, kobieto! Chce, by ją położyć do łóżka! Affery! Jeremiahu! Wystraszyłeś mnie na śmierć. Wystraszyłem? Zaraz cię wystraszę! Nie słyszysz jej? Nie. Wiesz, co myślę? Myślę, że znowu spałaś. Nie. Jeremiahu, nie! Dostaniesz tak bardzo, stara kobieto.