Ale chomiki mogą latać 2/21

Strona 1 | Strona 2 | Strona 3 | Strona 4 | Strona 5 | Strona 6 | Strona 7 | Strona 8 | Strona 9 | Strona 10 | Strona 11 | Strona 12 | Strona 13 | Strona 14 | Strona 15 | Strona 16 | Strona 17 | Strona 18 | Strona 19 | Strona 20 | Strona 21 |

Ale i w jej życiu zaistniały nowości,

Czyż to nie okazały chłopiec z niego? Mój dziadek nie był byle kim, lecz królem z Afryki. Momolu Massaquoi, Król Vai. I pierwszy Konsul Generalny Liberii w Hamburgu. Moja mama poznała jego syna Al-Haj'a podczas jakiś odwiedzin w szpitalu. A ten zawładnął całkowicie jej sercem. Wielki romans, za którego moja małostka wyszła. Serdeczne gratulacje. Dziękuję. Mój ojciec studiował jeszcze w Dublinie. Więc nie mógł mnie osobiście pozdrowić. Śliczne dziecko. Kiedy przyjdzie Al-Haj? Mój syn wróci za kilka dni.

I ożeni się z panią, panienko Baetz. Mój dziadek chciał, żebyśmy do ślubu u niego zamieszkali. I tak wprowadziliśmy się, moja mama i ja do willi Konsula na Johns alejach. To jest moja żona Rachel. Dzień dobry. Nasza córka Fatima. Panienka Baetz. A to jest nasz wnuczek Hans-Jürgen. Moja mama przestała pracować w szpitalu. Ona marzyła o życiu w Afryce, ze mną i z moim ojcem. Słyszałeś coś od niego? Od Al-Haj'a? Czy chce, żebym z Hans'em-Jürgen'em do niego przyjechała? Bertha, czy czegoś Ci tu brakuje? O, Boże kochany, nie. Nie chcę być niewdzięczną, Momolu. Jestem chętnie w twoim domu i z twoją rodziną. Ty, dziadku? Tak? Właściwie to dlaczego chmury są takie białe? Tego też Ci nie mogę powiedzieć. Ale taka jest natura. Jaki miły. Jak Sarotti-Murzynek. I tak brązowa skóra. Zaraz chciałoby się zjeść. I tak dorastałem widząc ciemną skórę kręcone włosy. Jako znak wyższości. Obsługiwali mnie biali i podziwiali. Byłem przekonany,

że jestem pępkiem świata i czymś bardzo szczególnym. Dzień dobry. Dzień dobry. Else Duwe, mam termin. Proszę wejść. Bertha! Else! Wyglądasz jak prawdziwa murzyńska księżniczka. Miło, że jesteś, Elso. Oni tu są przebogaci, Bertho, nieprawdaż?

Nie, Bertha. Nie mam odwagi. Jakież oni tu mają maniery. Ale Cię nie pogryzą.

To mój syn Klaus.

I jak mam się do niego zwracać? Panie Konsulu.

.czy Panie Massaquoi. Jak chcesz. To jest moja przyjaciółka Elsa. Szanowny panie. Cieszę się niezmiernie, panienko Elso. Moja żona. Witamy. Moja córka. Hans-Jürgen. Dzień dobry, Hans-Jürgen. Dzień dobry, ciociu Elso. Patrz tylko, co za korona. To mój dziadek jako król. Tak, to ja z koroną. Pewnego dnia zabiorę go do Afryki. I pokażę mu.

Czy wolno mi tutaj być? Przez.

Już wkrótce. Obiecuję Ci to. A to mój tata. Też jest królem. On jeszcze studiuje. Chodź tu, Hans-Jürgen, pokaż mi mój pokój. Bertha, proszę. To są sprawy rodzinne. Momolu, rodzina zaczyna się od męża i żony. Ja nie mam męża. Zapraszamy do stołu. Ale mój ojciec nie pojawił się. Listy były krótsze i rzadsze. Odprzeciągał swój przyjazd i pójście przed ołtarz. Dla mojej matki nadszedł czas, pożegnać się z marzeniami. Nadeszły w Liberii duże problemy. Prezydent poprosił mnie, abym jak najszybciej wrócił. Zostaję ministrem poczty. Gratuluję. Będziesz cały dzień stemplował listy.

Bertha, chcę, abyście ze mną wyjechali. Hans-Jürgen i ty. Do Afryki? Tak, do Liberii. Nie, nie mogę, Momolu. Będziesz u nas mieszkała. Niczego Ci nie zabraknie.

Nie, Bertha. Nie mam odwagi.

Porozmawiam z Al-Haj'em. On musi wykonać, to co mu rozkażę. On Cię poślubi. Nie poślubię mężczyzny, który słucha się tylko rozkazów swego ojca. Wy białe kobiety nie ułatwiacie sobie życia. Twoja żona tak samo by to czuła jak ja, Momolu. Czekam już od lat na Al-Haj'a. I tak za długo czekałam przez Hans'a-Jürgen'u. Ale teraz wystarczy, zostanę w Hamburgu.

Więc będę ci wysyłał pieniądze. Nie, dziękuję. Sama sobie z dzieckiem poradzę.

W Hamburgu może być zimno.

Halo, mój uczniu. Halo.

Proszę powiedzieć, w gazecie było napisane,

« Poprzednia strona | Następna strona »

Data dodania: 2008-12-12 18:21:15

Spis alfabetyczny: a|b|c|d|e|f|g|h|i|j|k|l|m|n|o|p|q|r|s|t|u|v|w|x|y|z|